Rentgen sparaliżuje szpital

Kolejna grupa zawodowa z chełmskiego szpitala domaga się podwyżek. Po lekarzach, pielęgniarkach i ratownikach medycznych o pieniądze upomnieli się technicy radiologii. Ich strajk może sparaliżować pracę szpitala.

Wysokie podwyżki, które w ciągu ostatnich miesięcy wywalczyli lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni, działają na wyobraźnię pozostałych medycznych grup zawodowych i zachęcają ich do wysnuwania swoich postulatów płacowych. O podwyżki upomnieli się właśnie technicy radiologii.

– Jesteśmy w fatalnej sytuacji i jesteśmy jedną z najgorzej uposażonych grup zawodowych – mówi Jolanta Bzymek, przewodnicząca zakładowej organizacji związkowej ogólnopolskiego związku zawodowego techników medycznych elektrokardiologii z chełmskiego szpitala. – Proszę sobie wyobrazić, że w szpitalu marszałkowskim, technik z 40-letnim stażem ma podstawową pensję na poziomie najniższej krajowej. Nowo przyjęty pracownik ma taką samą podstawę, jak ten pracujący 40 lat.

Prawie każdy pacjent, który trafia do szpitala, przechodzi przez pracownię rtg, tomograf czy rezonans i musi być zdiagnozowany. A pracujemy w okrojonym składzie. Na dodatek w 2015 roku nasz czas pracy został wydłużony z 5 godzin do 7,35 godziny bez regulacji płacowej. Jesteśmy jedyną grupą zawodową w szpitalu, która musi pracować dłużej za te same pieniądze.

Technicy o podwyżki upominali się od lat. Ale żaden z dyrektorów szpitala do dzisiaj nie znalazł dla nich pieniędzy. Nie popisał się też resort zdrowia, z którego technicy dostali w minionym roku… 17 zł a w bieżącym 30 zł do pensji. To żenujące pieniądze w porównaniu do kwot, jakie wywalczyły np. pielęgniarki – 1600 zł.

Technicy przedstawili swoje żądania dyrektorowi. Chcą podniesienia pensji zasadniczej o 1100 zł dla starszego technika o 700 zł dla młodszego technika i o 800 zł dla technika pracującego w poradni audiometrycznej. Dodatkowo chcą 500 zł do poborów zasadniczych dla wszystkich techników na dwa lata przed przejściem na emeryturę. Chociaż w szpitalu jest tylko 16 techników radiologii, to ich ewentualny strajk może sparaliżować pracę lecznicy. A zanosi się na to, że do strajku dojdzie, bo dyrektor wyklucza jakiekolwiek podwyżki. I to nie tylko dlatego, że szpitala na to nie stać, ale także w obawie przed żądaniami kolejnych grup zawodowych.

– To tak naprawdę początek góry lodowej, bo techników w szpitalu jest znacznie więcej i na dodatek zarabiają mniej niż na radiologii – przyznaje Michał Jedliński, dyrektor szpitala w Chełmie. – Nie mamy możliwości, aby spełnić te postulaty.

Dlatego technicy radiologii weszli w spór zbiorowy z dyrekcją i rozpoczęli „łagodny” protest. – Pracujemy wolniej, nie pędzimy na pełnych obrotach, jak było do tej pory. Wiemy, że to uderzy w pacjentów, ale nie mamy innego wyjścia. Jeśli dyrekcja nie spełni naszych postulatów, rozważamy strajk i zatrzymanie pracy RTG – mówi J. Bzymek.

Dyrektor Jedliński stara się rozmawiać i łagodzić spór. – Przystąpiliśmy do przebudowy systemu wynagrodzeń w szpitalu, trwa procedura wartościowania stanowisk pracy, z której będzie wynikało, ile powinien zarabiać pracownik na każdym stanowisku – mówi. – Jest aprobata związków zawodowych do tego, żeby w końcu były jasne zasady dotyczące płac.

Ale procedura ma potrwać ok. dwóch miesięcy.

– Każdy nowy dyrektor zaczynał pracę od nowej siatki płac, ale jakoś nikt jej nie kończył – mówią z kolei związkowcy z radiologii. Bo diabeł, jak zawsze, tkwił w szczegółach. Do ostatecznego wprowadzenia nowej siatki płac trzeba aprobaty wszystkich związków zawodowych, a wszystkich zadowolić się nie da.

Cezary Staroń, przewodniczący zarządu głównego ogólnopolskiego związku techników radiologii, przestrzega, że bez techników nawet najlepszy lekarz nie będzie w stanie pracować, nie odbędzie się żaden zabieg ani operacja a szpital zostanie domem pomocy społecznej. (bf)