Rewolucja w domach dziecka

Wkrótce w domach dziecka będzie mogło przebywać tylko do 14 dzieci. Taki ustawowy obowiązek spełnia jedynie Dom Małego Dziecka w Chełmie. Chełmskie Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie oraz Dom Dziecka w Siedliszczu będą musiały o połowę zredukować liczbę podopiecznych. Jak to zrobić, skoro trafia do nich coraz więcej dzieci, a rodzin zastępczych wciąż brakuje?

Efekt 500plus minął

Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej zobowiązuje samorządy do rozwoju rodzinnych form pieczy zastępczej i przejście od opieki instytucjonalnej do rodzinnej. Zgodnie z przepisami od stycznia 2020 r. w placówkach opiekuńczo-wychowawczych nie będą mogły przebywać dzieci w wieku poniżej 10 lat, a z dniem 1 stycznia 2021 r. będzie możliwość umieszczenia tylko 14 wychowanków. Zmiany w przepisach mają spowodować, aby młodsze dzieci w ogóle nie trafiały pod opiekę placówek.

Niezależnie od wieku i stanu zdrowia, te które już się wychowują w domach dziecka mają przejść pod opiekę rodziców zastępczych. Pracownicy Chełmskiego Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie i Domu Dziecka w Siedliszczu zgodnie przyznają, że program 500plus sprawił początkowo, że do placówek trafiało mniej podopiecznych. Rodzice starali się, aby i dzieci i świadczenia zostały przy nich. Ale od wprowadzenia 500plus minęło już trochę czasu i sporo się zmieniło.

– Bywało, że mieliśmy wolne miejsca, ale efekt 500 plus, gdy dzieci częściej zostawały w domu już przeszedł – mówi Paweł Janiak, dyrektor Domu Dziecka w Siedliszczu. – Obecnie znowu trafia do nas więcej dzieci. Non stop mamy telefony, czy przyjmiemy nowego podopiecznego. Mamy obowiązek przyjmować dzieci z naszego powiatu, ale nie spoza. Zdajemy sobie sprawę, że wkrótce będzie u nas mogło przebywać do czternaściorga dzieci. Obecnie przebywa u nas dwudziestu dziewięciu wychowanków. Ponad połowa naszych podopiecznych jest już albo wkrótce będzie pełnoletnia i zgodnie z prawem będą mogli się usamodzielnić i opuścić dom dziecka.

Ale jednocześnie musimy przecież wciąż przyjmować dzieci z interwencji, a rodzin zastępczych wcale nie przybywa. To jest główny problem. Zresztą prawda jest taka, że dzieci, które do nas trafiają w wielu przypadkach sprawiają duże problemy wychowawcze. Gdyby takie dzieci trafiły do rodziny zastępczej to ona mogłaby po prostu przestać funkcjonować. A przecież te dzieci też muszą gdzieś być. Takie placówki jak nasza były są i będą – kwestia tylko, w jakiej formie.

Brakuje chętnych

W Chełmskim Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie przebywa jeszcze więcej podopiecznych niż w placówce w Siedliszczu.

– Obecnie jest u nas trzydzieścioro pięcioro dzieci – mówi Anna Tokarska, dyrektor Chełmskiego Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie. – Sporo wychowanków wkrótce osiągnie pełnoletność. Gdy się usamodzielnią, może uda się ograniczyć liczbę podopiecznych. Naszym obowiązkiem jest jednak przyjmować dzieci z interwencji. Zdajemy sobie sprawę, że musimy się dostosować do przepisu nakładającego obowiązek ograniczenia liczby dzieci do czternastu. Są pomysły, w jaki sposób to zorganizować i będą one uzgadniane z urzędem miastem czyli organem prowadzącym placówkę.

Problemu nie ma w Domu Małych Dzieci w Chełmie, która już teraz spełnia wymogi ustawowe i zapewnia miejsca czternastu wychowankom.

Stopniowa likwidacja większości miejsc w domach dziecka i zastąpienie ich rodzinami zastępczymi to skomplikowane zadanie, bo w Chełmie brakuje rodzin zastępczych. Kandydatów do pełnienia tej roli wciąż poszukuje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Chełmie. W mieście funkcjonuje obecnie 49 rodzin zastępczych, w których wychowuje się 71 dzieci, w tym: 29 rodzin spokrewnionych (39 dzieci), 18 rodzin niezawodowych (21 dzieci) i 1 rodzina zawodowa specjalistyczna (4 dzieci).

W Chełmie od 1 października 2016 r. funkcjonuje też rodzinny dom dziecka, który powstał w wyniku przekształcenia rodziny zastępczej zawodowej specjalistycznej. Jak tłumaczą, w chełmskim MOPR tworzenie rodzinnych domów dziecka ma na celu zapewnienie opieki i wychowania większej liczby dzieci, w tym licznych rodzeństw, niż to jest w przypadku rodzin zawodowych i niezawodowych. W rodzinnym domu dziecka w tym samym czasie może przebywać nawet ośmioro dzieci, podczas gdy w rodzinie zastępczej zawodowej lub niezawodowej jedynie troje.

Miejsce dziecka w rodzinie

– Sama ustawa nie zwiększy liczby kandydatów na rodziców zastępczych, a to jest dziś największą barierą w rozwoju tego typu opieki – mówi wicedyrektor Gralewicz. – Deficyt kandydatów do pełnienia funkcji rodziny zastępczej jest problemem ogólnopolskim. Pomimo szeroko zakrojonej promocji rodzicielstwa zastępczego, trudno znaleźć odpowiednich kandydatów. Instytucje pracujące na rzecz rodzin z dziećmi powinny tak prowadzić swoje działania, aby jak najrzadziej dochodziło do konieczności ustanowienia pieczy zastępczej.

W tym celu utworzono m.in. zawód asystenta rodziny, którego rolą jest całościowe wspieranie rodziny wychowującej dzieci, rodziny zagrożonej wykluczeniem społecznym, poprzez zmianę stosunku osób w rodzinie do własnej sprawności, podniesienie ich samooceny, wzbudzenie wiary we własne siły, a także pomoc w wykonywaniu najprostszych czynności, składających się na proces prowadzenia gospodarstwa domowego.

W swoich działaniach asystent powinien się kierować nadrzędnym celem, jakim jest: pomoc rodzinie w zachowaniu jej integralności, przeciwdziałanie konieczności umieszczenia dzieci w opiece zastępczej, poprzez pomoc w osiągnięciu przez rodzinę podstawowego poziomu stabilności życiowej, umożliwiającej jej funkcjonowanie i wychowywanie dzieci.

Nie ma wątpliwości, iż miejsce dziecka jest w rodzinie. Jeśli nie w biologicznej, to zastępczej albo adopcyjnej. Masa dzieci nie może dorastać we własnych domach, bo patologia, bo nałogi, choroby, bo wreszcie niewydolność wychowawcza rodziców. Rodzin, które chcą się tymi dziećmi zajmować jest ciągle mało. Dlatego stale zabiegamy o to, by tworzyć nowe rodziny, ale i wzmacniać te, które są. (mo)