Rodzice bronią szkoły

Pomysł przekazania trzech szkół w gminie Sawin do prowadzenia stowarzyszeniom oświatowym nie tylko wśród gminnych radnych wywołał mieszane odczucia. Do sprawy odniosła się matka trójki dzieci, które uczą się w Wólce Petryłowskiej. Przysłała nam długi list…

Niedawno pisaliśmy o nadzwyczajnej sesji rady gminy w Sawinie, podczas której przegłosowano przekazanie szkół podstawowych w Czułczycach, Bukowie Wielkiej i Wólce Petryłowskiej do prowadzenia stowarzyszeniom oświatowym. Sesję zwołano naprędce na 28 lutego, czyli w ostatnim dniu, by zmiany weszły w życie od września. Wzbudziło to wśród radnych skrajne opinie. Niektórzy z nich mówili, że wójt postawił ich pod ścianą, bez czasu na zastanowienie się. Ale większość uznała, że lepiej głosować nad przekazaniem szkół niż później nad ich likwidacją.

Do sprawy odniosła się teraz matka trójki dzieci, które uczą się w Wólce Petryłowskiej. Przysłała nam długi list. Pisze w nim, że: Pan wójt przed wyborami zapewniał swoich mieszkańców, że na pewno nie będzie likwidował małych szkół, a także nie będzie ich „ruszał”. Nie minął długi okres – mieszkańcy mu zaufali, a pan wójt robi takie rzeczy.

Matka przyznaje, że zdaje sobie sprawę z sytuacji finansowej gminy, ale pyta: dlaczego cierpieć mają na tym dzieci? Czy nie można znaleźć innych rozwiązań, oszczędności? Troje moich dzieci uczęszcza do szkoły w Wólce Petryłowskiej. Dwójka jest niepełnosprawna. Syn z autyzmem uczęszczał do niepublicznego przedszkola w Chełmie, a także przez kilka lat, do przedszkola samorządowego w Sawinie. Jednakże dopiero w szkole w Wólce Petryłowskiej moje dziecko zostało potraktowane z szacunkiem i godnością (…), wszyscy uczniowie są bardzo przychylnie nastawieni do mojego dziecka, pomagają mu, nie wyśmiewają go.

Mają wpojone dobre wartości, których niestety, ale w innych placówkach nie uczą. Grono pedagogiczne ze szkoły w Wólce Petryłowskiej jest bardzo zaangażowane w pomoc mojemu autystycznemu synowi, zawsze służą mu pomocą, można na nich liczyć w każdej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, by od 1 września miałoby ono się zmienić, bo wszyscy wiedzą, z czym wiąże się przejęcie szkoły przez stowarzyszenie. Żaden dobry nauczyciel nie podejmie się pracy za najniższą pensję, bo po prostu nie będzie miał wtedy za co żyć. Ja się pytam dlaczego takie szkoły, które naprawdę dbają o dobro uczniów, mają być oddawane w „obce ręce”?

Autorka listu jest przekonana, że wystarczy odrobina pomysłów, kreatywności, by zdobyć fundusze na prowadzenie szkół na dotychczasowych warunkach. Jednak to właśnie na brak pomysłu na oszczędności w szkołach wskazywali gminni urzędnicy, podejmując decyzję o przekazaniu szkół. Zanim jednak do niego dojdzie, opinię musi wydać kuratorium oświaty a samo przekazanie potencjalnemu stowarzyszeniu powinno zostać poprzedzone umowami, w których gmina zadba o dobro dzieci i nauczycieli. Aby poznać drugą stronę medalu i dalsze plany gminy wrócimy do sprawy. (wer)