Rok więzienia za „przerysowanie” bratanka

Na rok więzienia skazał Sąd Okręgowy w Lublinie 41-letniego Piotra K. z powiatu świdnickiego, który zaatakował nożem swojego bratanka – Sylwestra K. Mężczyzna nie doznał poważnych obrażeń. Zdaniem sądu nie ma zatem podstaw, aby uznać, że 41-latek chciał zabić krewnego.


– Nie ma podstaw do przyjęcia, że Piotr K. chciał zabić bratanka. Jego zamiarem było wydalenie Sylwestra K. z domu – ocenił sędzia Andrzej Klimkowski, uzasadniając wydany wyrok. Sędzia zauważył, że Piotr K. miał możliwość zadania kolejnych ciosów, ale tego nie zrobił. Klimkowski ocenił, że był to klasyczny przykład sprawy z konfliktem rodzinnym w tle. Dodał, że do awantury przyczynił się sam pokrzywdzony.

Piotr K. nie został uznany winnym usiłowania zabójstwa, lecz „spowodowania naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni”. Oprócz kary roku więzienia, mężczyzna będzie musiał zapłacić 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia swojemu bratankowi, czyli Sylwestrowi K. Oskarżonego nie było na sali rozpraw w momencie ogłaszania wyroku. Został zwolniony z aresztu, gdzie przebywał ponad pół roku.

Wyrok, jaki zapadł przed Sądem Okręgowym w Lublinie, nie jest prawomocny. Można się od niego odwołać do sądu apelacyjnego. Sporo wskazuje na to, że sprawa będzie miała swój dalszy ciąg, bo prokuratura chciała, aby Piotr K. został skazany za usiłowanie zabójstwa i domagała się dla niego kary 8 lat więzienia. Biegły lekarz, który zeznawał przed sądem, ocenił jednak, że obrażenia, jakich doznał Sylwester K., były powierzchowne. Uniewinnienia swojego klienta domagał się obrońca Piotra K. Jego zdaniem mężczyzna działał w obronie koniecznej. – Oskarżony żądał opuszczenia przez Sylwestra K. domu, ale ten powiedział, że go nie opuści – mówił obrońca oskarżonego podczas wygłaszania mowy końcowej.

41-letni Piotr K. mieszka ze swoją matką, Zofią, w jednej z miejscowości w powiecie świdnickim. Mężczyzna był bezrobotny, jedynie dorabiał, podejmując się dorywczych prac. W tej samej miejscowości mieszkał również Sylwester K., bratanek Piotra. Mężczyźni byli w złych relacjach. W przeszłości Piotr K. był karany za znęcanie się nad swoim nieżyjącym bratem Robertem i Sylwestrem, czyli synem Roberta. Kilka miesięcy przed feralną nocą Piotr K. miał zaatakować Sylwestra z błahego powodu i grozić mu śmiercią.

Według ustaleń prokuratury: 1 czerwca ubiegłego roku około godziny 23 Sylwester K. zauważył, że w domu Piotra pali się światło. Sylwester chciał sprawdzić, czy jego wujek nie zakłóca snu Zofii K., co zdarzało się w przeszłości. Sylwester K. wszedł do domu 41-latka i zapytał, dlaczego mimo późnej pory, w pomieszczeniu wciąż pali się światło. Między mężczyznami doszło do wymiany zdań. W pewnym momencie, Piotr uderzył bratanka krzesłem, przewrócił na podłogę, usiadł na nim i uderzał go pięścią w okolice głowy. Sylwester zdołał się oswobodzić. W pewnym momencie Piotr K. miał sięgnąć po leżący na kuchennym regale 9-centymetrowy nóż i zadać bratankowi cios w plecy, w okolice lędźwiowego odcinka kręgosłupa.

Sylwester K. zdołał uciec. Wybiegł na dwór i spotkał kolegę, który motocyklem podwiózł go do domu. Sylwester nie chciał pomocy. Następnego dnia mężczyzna poczuł jednak silny ból, utrudniający mu poruszanie się. Jego matka wezwała karetkę. Sylwester trafił do szpitala, a Piotr K. został zatrzymany.

Świdnicka prokuratura oskarżyła 41-latka o usiłowanie zabójstwa. Piotr K. przyznał się do zranienia bratanka nożem. Przekonywał jednak śledczych, że jedynie „przerysował” Sylwestra. Przedstawił swoją wersję zdarzeń. Piotr K. twierdzi, że to on został zaatakowany przez Sylwestra i działał w swojej obronie. Sylwester miał go ściągać z łóżka, bić pięściami i wyzywać. Piotr K. zdradził również, że feralnej nocy wypił litr wina i prawie pół litra bimbru.

Grzegorz Rekiel