Rowerzyści pytają o Dworcową

Stowarzyszenie Świdnik Miasto Dla Rowerów zabiega o remont ulicy Dworcowej. Wystosowało pismo do lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z pytaniami, czy za jej fatalny stan nie odpowiada przypadkiem firma, która budowała obwodnicę Lublina.


Popękana, dziurawa i nierówna – mniej więcej tak wygląda ulica Dworcowa w Świdniku. Korzystający z niej mieszkańcy przyznają, że to jedna z najgorszych, jeśli nie najgorsza, ulica w mieście pod względem jakości nawierzchni. Ich zdanie podzielają cykliści ze Stowarzyszenia Świdnik Miasto Dla Rowerów.
– Dla rowerzystów droga ta mogłaby być wygodnym połączeniem z Lubinem. Mogłaby, gdyby nie stan jej nawierzchni. Nie zależy nam na tym, aby była drogą przelotową. Chodzi o w miarę przyzwoity standard; aby można było tędy przejechać autem, rowerem, i przejść piechotą bez potrzeby omijania dziur i wyrw – mówią przedstawiciele stowarzyszenia Świdnik Miasto Dla Rowerów.
Stowarzyszenie wystosowało pismo do lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w którym pyta, czy fatalny stan ulicy nie jest efektem tego, że w czasie budowy obwodnicy Lublina na ul. Dworcowej, pod wiaduktem, znajdowała się baza wykonawcy. Rowerzyści dociekają, czy firma przedstawiła zgody zarządców drogi na korzystanie z niej na jakich warunkach baza ta była tam zlokalizowana i czy wykonawca miał obowiązek naprawy zdewastowanej Dworcowej.
Krzysztof Nalewajko, rzecznik GDDKiA w Lublinie wyjaśnia, że wykonawca ekspresowej „siedemnastki” dowoził na teren budowy materiały budowlane oraz maszyny zgodnie z prawem, wykorzystując do tego ogólnodostępne drogi, a następnie drogi technologiczne na placu budowy. Miał też zawarte porozumienie z Powiatem Lubelskim na korzystanie z dróg lokalnych.
– Zaplecze techniczne budowy zlokalizowano na terenie objętym decyzją ZRID i nie wymagało to odrębnego pozwolenia. W zakresie budowy obiektu na terenie kolejowym zawarto porozumienie ze spółkami PKP na korzystanie z terenu. Po zakończeniu inwestycji firma dokonała naprawy nawierzchni ul. Dworcowej w niezbędnym zakresie, a cały teren objęty porozumieniami został odebrany protokolarnie przez przedstawicieli PKP. Dodam, że pod samym wiaduktem kolejowym, pełniącym jednocześnie funkcję przejścia dla zwierząt, zgodnie z zapisami decyzji środowiskowej nawierzchnia drogi ma być szutrowa – wyjaśnia Nalewajko.
Jak dotąd remont Dworcowej był niemożliwy z uwagi na nieuregulowany stan prawny nieruchomości. To się zmienia, ale mieszkańcy narzekają, że zbyt wolno. Urzędnicy tłumaczą, że to żmudne i czasochłonne postępowanie, bo droga należy również do PKP.
– Cały czas pracujemy, aby przejąć te działki i choćby odcinkowo poprawiać stan ulicy. Niestety, są pewnie problemy. Chodzi o to, że pod częścią ulicy są kable należące do PKP. Koleje, chcąc oddać działkę, muszą zabezpieczyć swoje interesy, a więc ustanowić służebność przesyłu. Chcieliśmy to zrobić, ale okazuje się, że polskie prawo jest tak skonstruowane, że nie możemy tego wykonać bezpłatnie i tu pojawia się problem: z jednej strony PKP chce te działki oddać, a z drugiej strony będzie musiało ponosić koszty tego zwrotu. Co zrozumiałe, jest to dla PKP nie do przyjęcia. To skomplikowana kwestia, ale pracujemy nad jej rozwiązaniem – mówi Jakub Osina, członek zarządu powiatu świdnickiego. (w)