Rozbili Motor w Pucharze

MOTOR LUBLIN – ChKS CHEŁMIANKA 0:4 (0:2)
0:1 – Czułowski (7), 0:2 – Efir (41), 0:3 – Kocoł (64), 0:4 – Zawiślak (76).


MOTOR: Olszewski – Michota, Waleńcik, Pajnowski, R. Majewski (67 Rak), D. Kamiński, Pożak (46 Cichocki), Gałecki, Poźniak (78 Sz. Kamiński), Bonin, M. Majewski (58 Paluch).

ChKS: Osuch – Kursa, J. Niewęgłowski, Myszka, Koszel (74 Kwiatkowski), Uliczny, Czułowski, Kocoł (78 Aftyka), Kompanicki, Efir (58 Zawiślak), Szpak (79 Gołąb).

Chyba nikt, kto we wtorkowe (28 maja) późne popołudnie wybrał się na rozgrywany po raz ostatni na stadionie przy al. Zygmuntowskich w Lublinie mecz piłkarski, pomiędzy Motorem Lublin, a Chełmianką, nie przypuszczał, że zakończy się on aż tak wysokim zwycięstwem podopiecznych Artura Bożyka.

Motor, który za wszelką cenę chciał uratować sezon zdobyciem Pucharu Polski na szczeblu LZPN, był zdecydowanym faworytem tej potyczki, tym bardziej, że nieco ponad tydzień wcześniej w meczu ligowym wygrał w Chełmie 3:1. Po raz kolejny sprawdziło się jednak stare porzekadło, że rozgrywki pucharowe rządzą się swoimi prawami i niekoniecznie faworyt musi wygrać.

Chełmianka w ostatnich latach po raz czwarty zagrała z Motorem w Pucharze Polski. Co ciekawe, wszystkie te mecze zakończyły się zwycięstwami chełmskiej drużyny. Przed czterema laty prowadzony przez trenera Artura Bożyka zespół na lubelskiej Arenie, po golu Przemysława Kwiatkowskiego, pokonał Motor w finale 1:0. Rok później również w finale zwyciężył w karnych 4:2, w regulaminowym czasie był remis 3:3. W kolejnym roku w półfinale PP w Chełmie gospodarze triumfowali 4:2. I we wtorek w Lublinie Chełmianka wygrała aż 4:0! Z kolei w lidze ostatnie cztery mecze zakończyły się wygraną Motoru…

Wtorkowe spotkanie lepiej rozpoczęli piłkarze z Chełma. Już pierwsza ich akcja zakończyła się zdobyciem gola. W 7 min. Przemysław Koszel „zakręcił” na prawej stronie, zagrał w pole karne, Damian Szpak sprytnie przepuścił piłkę, a nadbiegający Patryk Czułowski uderzył z 12 m po ziemi w długi róg i mimo że Adrian Olszewski dotknął palcami piłkę, nie zdołał uchronić swojej drużyny przed utratą gola. Motor ruszył odrabiać straty, ale przez blisko 20 minut nie był w stanie sforsować uważnie grającej w defensywie Chełmianki. Miał przewagę, z której poza kilkoma stałymi fragmentami niewiele wynikało. Goście z kolei czekali na swoje okazje, ale wyprowadzanym kontratakom brakowało właściwej finalizacji.

W 25 min. gospodarze stworzyli pierwszą stuprocentową sytuację do zdobycia gola. Z bliskiej odległości główkował Marcin Michota, ale posłał piłkę tuż obok słupka. Dwie minuty później Kamil Poźniak z 12 m trafił w poprzeczkę. W 36 min. szczęście znów dopisało Chełmiance. Najpierw po strzale Grzegorza Bonina piłka odbiła się od słupka, a następnie dobitka Dawida Pożaka wylądowała na poprzeczce. Kiedy wydawało się, że gol dla Motoru to tylko kwestia czasu, drugi cios zadała Chełmianka. Piłkę w polu karnym dostał Michał Efir, przyjął futbolówkę na klatkę piersiową i z 14 m uderzył w samo okienko, nie do obrony. Do przerwy chełmianie zaprezentowali stuprocentową skuteczność!

W drugiej połowie Motor nie był już tak groźny, jak w pierwszych 45-minutach. Więcej klarownych sytuacji do zdobycia gola stworzyła grająca szybkim kontratakiem Chełmianka. W 63 min. obrońca Motoru wybiciem piłki z pola bramkowego na rzut rożny uratował swój zespół przed utratą trzeciej bramki. Minutę później jednak Chełmianka przeprowadziła zabójczą kontrę. Szpak zagrał do Krzysztofa Zawiślaka, ten podał piłkę wzdłuż bramki na drugi słupek, a Kamil Kocoł dopełnił formalności.

W 70 min. Motor mógł przedłużyć swoje nadzieje, ale świetnie w chełmskiej bramce spisał się Cezary Osuch, który w nieprawdopodobnym stylu obronił strzał Michała Gałeckiego z 7 m. W 72 min. umiejętności Osucha strzałem zza pola karnego sprawdził Bonin, ale i tym razem chełmski bramkarz nie dał się zaskoczyć.

W 76 min. Chełmianka postawiła kropkę nad „i”. Piłkę jeszcze na swojej połowie dostał Zawiślak, popędził z nią na bramkę Olszewskiego, zostawił z tyłu obrońców i nie zmarnował okazji. Chełmianka mogła wygrać wyżej, bo miała jeszcze dwie okazje strzeleckie, ale ich nie wykorzystała. Motor do końca próbował strzelić honorowego gola, jednak świadomość wysokiego wyniku powodowała, że akcje gospodarzy nie kleiły się tak jak w pierwszej części meczu i chełmska defensywa nie miała problemów z rozbijaniem ataków przeciwnika.

Cały zespół Chełmianki za olbrzymie zaangażowanie, walkę i wiarę w zwycięstwo nad teoretycznie silniejszym rywalem zasłużył na pochwałę! W finale wojewódzkiego Pucharu Polski Chełmianka w Zamościu zmierzy się z Hetmanem. Mecz odbędzie się 12 czerwca (środa) o 17.30. To piąty finał drużyny trenera Bożyka w ciągu ostatnich siedmiu sezonów z obecnym włącznie! Z czterech dotychczasowych trzy zakończyły się sukcesem Chełmianki. Oby tak samo było w Zamościu! (r)