Rozerwała wnętrzności skazując męża na powolną śmierć

Straszną śmierć zgotowała swojemu mężowi Ewa P. (56 l.). Zgwałciła go kijem zakończonym śrubą, a potem butelką, rozrywając mu wnętrzności. Ofiara konała kilkanaście godzin w potwornych męczarniach. Okrutna morderczyni znów stanęła przed sądem.
W ubiegłym tygodniu rozpoczął się nowy proces morderczyni. Wcześniejszy toczył się zaledwie trzy dni i zakończył wyrokiem 11 lat więzienia. Tamto rozstrzygnięcie zostało jednak zaskarżone i Sąd Apelacyjny kazał zbadać sprawę od początku. Teraz kobieta znów odpowiada przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Sprawa została utajniona.
Do wstrząsającej zbrodni doszło minionego lata w Piotrowicach koło Lublina. Małżeństwo P. przez lata pracowało w Stanach Zjednoczonych. Tam osiedliły się także ich dzieci. Kilka lat temu Ewa i Wiesław (56 l.) postanowili wrócić na stałe w ojczyste strony. Najpierw, w 2009 r. przyjechała kobieta, a trzy lata później dołączył do niej jej mąż.

W kraju nie znaleźli pracy, a nawet nie próbowali za bardzo jej szukać. Utrzymywali się z tego, co zdołali odłożyć w Ameryce. Dużo wolnego czasu odmieniło związek pary. Coraz częściej zaczęli zaglądać do kieliszków oraz się kłócić. – To ona prowokowała większość nieporozumień. Miała krzykliwą naturę – mówili mieszkańcy.
Ewa P. postanowiła pozbyć się męża i to w najbardziej makabryczny sposób. Najpierw upiła go alkoholem, a potem związała taśmą samoprzylepną. Kiedy ofiara nie mogła się ruszyć, kobieta zaczęła ją bić po całym ciele, a potem zgwałciła, używając do tego złamanego kija od szczotki, zakończonego śrubą, a także butelki po winie. Morderczyni zadała głębokie rany, rozrywając wnętrzności męża i powodując masywny krwotok. Wiesław P. konał wiele godzin, wyjąc z potwornego bólu. Sprawczyni nic sobie z tego nie robiła. Dopiero po dwóch dniach, kiedy mąż już nie dawał oznak życia, zadzwoniła po pogotowie. Na ratunek było za późno. Mężczyzna nie żył.

Ewa P. została aresztowana. Podczas przesłuchania nie była zbyt rozmowna. – Niedobry był – stwierdziła lakonicznie, wyjaśniając powód zabójstwa. LL