Rozgoryczeni nauczyciele grożą strajkiem

Nie powiodły się ostatnie rozmowy ZNP z minister edukacji Anną Zalewską. Związkowcy zapowiadają wejście z resortem w spór zbiorowy i strajk.


Bezowocne, według ZNP okazały się ostatnie, prowadzone 10 stycznia, rozmowy nauczycieli z minister edukacji. Przedstawiciele oświaty wyszli ze spotkania sfrustrowani i zapowiadają, że dojdzie do strajku. Powodem niezadowolenia są nie tylko zarobki, ale i aktualna sytuacja w szkołach.

W nadchodzącym roku szkolnym w szkołach ponadpodstawowych spotkają się dwa roczniki, po reformie oświaty wprowadzono zupełnie nowe podstawy programowe, a po likwidacji gimnazjów wielu uczniów szkół podstawowych spędza w szkole czas do godziny 19.00, ucząc się na dwie zmiany. Wymagania, jakie po reformie stawia nauczycielom ministerstwo, rosną, a ich pensje, mimo zapewnień o podwyżkach, nie zwiększają się.

Terminem protestu, jaki brany jest pod uwagę, jest czas szkolnych egzaminów. – Rozpoczynamy procedurę wejścia w spór zbiorowy. Te działania i związana z nimi dokumentacja są dość skomplikowane, dlatego robimy to już teraz – przyznaje Adam Sosnowski, prezes Okręgu Lubelskiego ZNP – Jesteśmy odpowiedzialni za ludzi, nie możemy zacząć strajku z dnia na dzień, dyrektorzy powinni zostać odpowiednio wcześniej poinformowani – dodaje.

Harmonogram i data samego protestu to, póki co, tajemnica ZNP. Na pewno jednak strajk nie odbędzie się przed 8 lutego. Przed ZNP jeszcze kolejne mediacje z ministerstwem. Zapowiadany protest ma objąć całą Polskę i ma być dotkliwy – w czasie jego trwania nauczyciele nie będą prowadzili żadnych zajęć z dziećmi i młodzieżą. Pedagodzy domagają się m.in. wzrostu wynagrodzeń o 1000 zł od stycznia 2019 roku. (EM.K.)