Rozliczenia przy hali

Realizowana przez powiat świdnicki budowa hali przy I LO w Świdniku dobiega końca

– Budowa hali sportowej przy I LO zakrawa na wielką kompetencyjną porażkę zarządu powiatu – atakuje lider powiatowej opozycji, radny Łukasz Reszka, wskazując, że powiat mógł pozyskać do 1,5 mln zł dofinansowania na dostosowanie hali do potrzeb niepełnosprawnych, ale zdobył tylko część tej kwoty. Starosta tłumaczy, że szansa na te pieniądze pojawiła się nieoczekiwanie i powiat uszczknął z nich tyle, ile mógł.


Przed kilkoma tygodniami powiat świdnicki zwrócił się do Urzędu Miasta Świdnik o wsparcie finansowe swoich dwóch sztandarowych inwestycji realizowanych na terenie miasta – budowy hali sportowej przy I LO i remontu ul. Racławickiej. Łącznie wystąpił o kwotę 3 mln zł. Miasto nie kryło, że prośba jest zaskakując, zaś powiatowa opozycja sugerowała, że prośba ta podyktowana jest finansowymi problemami powiatu. Starosta Dariusz Kołodziejczyk, m.in. na naszych łamach, wyjaśniał, że to normalne iż gminy dokładają się do powiatowych inwestycji realizowanych na ich terenie. Zapewnił także, że powiat nie ma problemów finansowych i z pomocą miasta czy bez inwestycje i tak zostaną zrealizowane, choć brak tej pomocy w późniejszym czasie może przełożyć się na mniejszą liczbę zadań realizowanych przez powiat na terenie miasta Świdnik. Zdaniem Łukasza Reszki, szefa opozycyjnego Klubu Radnych PiS-PP, tłumaczenia zarządu są „grubymi nićmi szyte”.

– Czytałem w prasie, że starosta zaprzecza temu jakoby pieniędzy w kasie powiatu zabrakło. Jeżeli ich nie brakuje, to dlaczego powiat zwraca się o nie do miasta? Może powiat chce zarobić na tej inwestycji? Coś tu ewidentnie nie pasuje – mówi radny i dodaje, że kluczowe w sprawie jest to, że powiat „z powodu niekompetencji zarządu” musiał oddać w styczniu tego roku blisko 600 tys. zł z dotacji otrzymanej w związku z budową hali od PFRON.

Radny uważa, że to jeden z powodów, dla których powiat teraz szuka źródeł dofinansowania budowy hali.

– Wszelkie dotacje to pieniądze „naznaczone”. Można je wydać tylko na konkretnie określone cele zgodnie z harmonogramem i wyłącznie po podpisaniu umowy. Wszystko, co zostało zrobione wcześniej lub niezgodnie z przeznaczeniem czy terminem, to złamanie umowy, której konsekwencją jest zwrot przyznanej dotacji. Jeżeli tak było w powiecie, to oznacza brak elementarnej wiedzy zarządu na temat pozyskiwania i rozliczania funduszy zewnętrznych. Dlaczego informacja o zwrocie dofinansowania została zatajona? Dlaczego mieszkańcy powiatu i radni nie zostali o tym poinformowani? Wielki sukces hali sportowej wygląda na wielką kompetencyjną porażkę starosty. Sprawą nadal otwartą jest kalkulacja brakującej kwoty 1,5 mln zł na dokończenie budowy hali. Jeżeli powiat zwrócił 600 tys. dotacji, to pytanie, z czego wynika potrzeba dołożenia przez miasto aż 1,5 mln zł – pyta radny i dodaje, że skoro zarząd powiatu ma problem z właściwym przygotowaniem procesu inwestycyjnego oraz rozliczania inwestycji, powinien rozważyć opcję skorzystania z pomocy podmiotów zewnętrznych lub zwrócić się do miasta nie o pieniądze, a o pomoc w rozliczeniu dotacji.

Starosta tłumaczy, że powiat nie zwracał PRON-owi żadnej dotacji na budowę hali.

– Nic nie oddawaliśmy – zapewnia D. Kołodziejczyk. – Mogliśmy wykorzystać do 1,5 mln zł z Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej, ale w praktyce okazało się to niemożliwe. Te pieniądze pojawiły się w ciągu roku. Część prac, część faktur była już zrealizowana, a okazało się, że płatności dokonane przed dniem podpisania umowy nie mogą być kosztem kwalifikowanym. Ale to nie tak, że jakieś pieniądze do nas wpłynęły, a my musieliśmy je oddać. To, co się dało, czyli kwotę ok. 970 tys. zł, wykorzystaliśmy.

Starosta dodaje również, że dostał informację z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, że powiat otrzyma więcej środków na przebudowę ul. Racławickiej. Będzie to kwota większa o około 0,5 mln zł.

– Choć inwestycje są w różnych stopniach realizacji, nie osiadamy na laurach i nadal szukamy możliwości pozyskania dodatkowych środków czy refundacji. Budżet to sprawa dynamiczna. Miasto też ostatnio „zdjęło” pieniądze zapisane na baseny i przeniosło je „na drogę” – mówi starosta. (w)