Rykoszet po plotce

Plotki na temat kandydata na wójta Wierzbicy Bogusława Żelechowskiego krążą po gminie czy zostały wywołane przez niego na potrzeby kampanii? – pyta nasza Czytelniczka. To ona poczuła się urażona niektórymi insynuacjami.

Przed tygodniem pisaliśmy o plotkach, które krążą na temat kandydata na wójta Wierzbicy, Bogusława Żelechowskiego. Sprawę wywołał sam zainteresowany. W ulotkach i na facebooku pisze, że ktoś rozpowiada, że dogadał się z konkurentką, że jeździ po alkoholu i że ma młodą kochankę. Z plotek się śmieje, ale już całkiem na poważnie pisze, że „Wszyscy znają tę osobę (która roznosi plotki – przyp.red.), jest aktywna w pracy i na ulicy, to ona 4 lata temu twierdziła, że jestem odpowiedzialny za śmierć mojej śp. Żony, która zmarła z powodu raka. Odpuściłem wtedy i bardzo tego żałuję” – pisze.

Urażona insynuacjami poczuła się nasza Czytelniczka z Wierzbicy. Nie chce, aby jej nazwisko podawać do publicznej wiadomości, bo nie pojawiło się też w ulotkach ani w artykule. – Ale wiem, że ludzie związani z kandydatem rozpowiadają, że chodzi o mnie – mówi oburzona. – Nie jestem niczemu winna i nie rozpowiadam żadnych pogłosek. Gdyby tak było, to dlaczego pan Żelechowski nie zgłosi tego do policji czy prokuratury? A może te plotki to tylko wymysł kandydata na potrzeby kampanii wyborczej? On kreuje się dzięki nim na pokrzywdzonego i atakowanego a tak wcale nie jest. O niektórych z tych rzekomych plotek wcale nawet nie słyszałam.

Wygląda na to, że lepiej lekceważyć pogłoski niż z nimi walczyć. Tym bardziej, jeśli nie ma się stuprocentowej pewności, z jakiego źródła pochodzą… (reb)