Sadło niedźwiedzia, borsuczy tłuszcz, psi smalec…

Wojskowe hełmy, grzybnie, leki dla zwierząt, a nawet niedźwiedzi i borsuczy tłuszcz – to m.in. ostatnie zatrzymane na granicy w Dorohusku przemytnicze „perełki”.

Przejście graniczne w Dorohusku jest jednym z największym na wschodniej stronie. Nic dziwnego, że to tam funkcjonariusze ujawniają najwięcej przemytniczych „perełek”. Przykładowo w ostatnim czasie 47-letni obywatel Ukrainy próbował wwieźć do Polski (bez zezwolenia) 4 wojskowe hełmy, które – jak wyjaśnił celnikom – kupił na bazarze w Kowlu i wiózł je dla znajomego chełmianina, który zajmuje się ich odnawianiem i przystosowywaniem na kaski motocyklowe. Przeciwko 47-latkowi wszczęto postępowanie karne skarbowe, a na poczet kary grzywny zajęto 500 zł.
Z kolei w trakcie szczegółowej kontroli samochodu Porsche Cayenne na ukraińskich numerach rejestracyjnych celnicy wykryli produkty farmaceutyczne dla zwierząt. Kierowca, 46-letni obywatel Ukrainy, oświadczył, że leki zakupił dla swego pracodawcy w Niemczech. Dziwił się, o co cała afera, skoro przecież „tak mała ilość” specyfików nie wymaga zgłoszenia do odprawy celnej (136 sztuk). Dostał mandat 300 zł.
Inny Ukrainiec został zatrzymany na próbie przemytu w podręcznym bagażu 30 opakowań chińskiego parafarmaceutyku na bazie grzyba z Wyżyny Tybetańskiej (mażucznika chińskiego). Mężczyzna stracił 500 zł na rzecz przyszłej grzywny.
Tłuszcz zwierzęcy (niedźwiedzi, borsuczy i psi) „w celach leczniczych” przewoziła 61-letni obywatelka Ukrainy. W jej przypadku skończyło się na zajęciu 200 zł tytułem grzywny. (pc)