Sądowy spór o bioelektrownię

W miniony wtorek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie rozpatrzył odwołanie norweskiej spółki TergoPower od decyzji prezydenta Lublina i utrzymującego go w mocy orzeczenia Samorządowego Kolegium Odwoławczego, blokującej budowę u zbiegu ulic Mełgiewskiej i Tyszowieckiej elektrowni opalanej słomą. Wyrok ogłoszony zostanie 4 kwietnia.
Jesienią ubiegłego roku lubelski ratusz odmówił Norwegom, chcącym uruchomić na Tatarach kosztem 150 mln zł bioelektrownię, wydania decyzji środowiskowej. Uznał, że taka inwestycja jest niezgodna z miejscowym planem zagospodarowania, negatywnie wpłynęłaby na środowisko i byłaby uciążliwa dla otoczenia. W uzasadnieniu odmowy wskazano, że planowany 70-metrowy komin elektrowni psułby panoramę miasta widzianą z wież na Starym Mieście, co jest niezgodne z zapisem planu o zakazie zakłócania Strefy Ochrony Krajobrazu Otwartego Dalekiej Ekspozycji Zewnętrznej. Budowa elektrowni naruszałaby również zakaz powstawania zakładów produkcyjnych o uciążliwości wykraczającej poza granice własności oraz powodujących degradację środowiska. Do tego wytknięto inwestorowi, że spółka we wniosku powołuje się, że słoma do elektrowni będzie dostarczana ciężarówkami i koleją, tymczasem nie ma zapewnionego dostępu do bocznicy kolejowej. Wcześniej podobne argumenty podnosili protestujący przeciwko inwestycji mieszkańcy i ekolodzy, alarmując, że elektrownia zatruwać będzie powietrze niebezpiecznymi związkami, a dowożące na okrągło słomę ciężarówki zwiększą emisję spalin i hałas. Inwestor zaskarżył taką decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ale SKO oddaliło skargę. TergoPower odwołało się od tej decyzji do WSA. Rozprawa obyła się w ubiegły wtorek. Sąd, przy licznym udziale publiczności, wysłuchał wszystkich stron sporu. O uchylenie decyzji prezydenta wnosił reprezentujący norweską spółkę mecenas Krzysztof Woronowicz. Podnosił, że firmę na etapie przygotowywania inwestycji zapewniano, że inwestycja jest zgodna z miejscowym planem, a Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i Sanepid zaopiniowały ją pozytywnie, uznając, że stopień jej uciążliwości dla środowiska mieści się w normach. – Wzrost ruchu kołowego spowodowany transportem słomy nie przekroczyłby trzech procent i byłby w zasadzie nieodczuwalny, a na etapie wydawania decyzji środowiskowej inwestor nie miał obowiązku wykazywania prawa do dostępu do bocznicy kolejowej – przekonywał pełnomocnik TergoPower.
Te argumenty obalał reprezentujący miasto mecenas Paweł Sadowski, przypominając również, że opinie Sanepidu i RDOŚ na które powołuje się TergoPower, nie są dla organów wydających decyzje wiążące.
– W naszej ocenie przesądzające o niezgodności z zapisami planu jest niedopełnienie obowiązku kogeneracji. Nowo powstające zakłady muszą wytwarzać energię cieplną i elektryczną. Tutaj mowa jest tylko o cieplnej – dodał adwokat Dariusz Pelak, reprezentujący Towarzystwo Inwestycyjne „Elektrownia  – Wschód”.
Przewodniczący rozprawie sędzia Jerzy Dudek po wysłuchaniu stron zapowiedział, że wyrok ogłoszony zostanie 4 kwietnia. Od niego obie strony będą mogły złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. BARTŁOMIEJ CHUDY