Sądzili, że się wyprowadziła, a ona leżała martwa

Specjaliści z medycyny sądowej przeprowadzili badania genetyczne, które określiły tożsamość szczątek odnalezionych na polu w Ostrowie. To była mieszkanka gminy, która kilka miesięcy temu zniknęła na dobre. Ludzie sądzili, że się wyprowadziła.

Na początku października w trakcie prac na polu rolnik spod Wojsławic wykopał ludzką czaszkę. Zaraz potem w Ostrowie zaroiło się od policjantów, którzy zabezpieczyli teren wokół znaleziska i rozpoczęli poszukiwania. Natknęli się na fragmenty kości i odzieży. Właśnie po tym udało się wytypować, do kogo mogą należeć szczątki.

Specjaliści z zakładu medycyny sądowej przeprowadzili badania genetyczne i ustalili, że zmarłą była kobieta w wieku około 30 lat, mająca około 155 cm wzrostu. Ze wstępnej opinii biegłych wynika, że zgon nastąpił od kilku do kilkunastu miesięcy temu. Jednocześnie mundurowi rozpytali mieszkańców gminy i ustalili, że mniej więcej na początku lata br. na dobre zniknęła kobieta, której ubrania pasują do fragmentów odzieży odnalezionych na polu.

Ponieważ od dłuższego czasu często zmieniała miejsce pobytu, nikt oficjalnie nie zgłosił jej zaginięcia. Ludzie sądzili, że tym razem wyprowadziła się z gminy. Tym bardziej, że podobno, dom, który tu zajmowała, nie nadawał się już do zamieszkania. Śledczy przyjęli, że to jej szczątki znalazł rolnik i zlecili porównanie profilu DNA z kości z profilami krewnych kobiety, aby mieć stuprocentową pewność. Czekają też na drugą opinię specjalistów, która konkretniej wskaże czas oraz przyczynę zgonu. (pc)