Sadzonki niewypałem?

– Inicjatywa szczytna, ale organizacja fatalna – tak akcję „Sadzonka za odpady” komentuje nasza Czytelniczka, która wzięła w niej udział.

„Sadzonka za odpady” to coroczna, proekologiczna akcja organizowana przez chełmskie Stowarzyszenie WeRwA. Zasady są proste. Osoby, które dostarczą określoną liczbę śmieci do chełmskiego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, w zamian otrzymują sadzonki rodzimych, miododajnych drzew oraz krzewów.
– Problem w tym, że sadzonek było bardzo mało. Skończyły się dosłownie po chwili i wiele osób, które chciały włączyć się w akację, odjechało z niczym – skarży się nasza Czytelniczka. – A co więcej, w informacji o akcji nie było żadnej wzmianki o tym, że dotyczy ona wyłącznie mieszkańców miasta, a nie powiatu chełmskiego. Przyjechałam z Sawina z czterema oponami z traktora i zostałam odprawiona z kwitkiem. Na przyszłość wypadałoby sprecyzować wszelkie wymogi, aby nie wprowadzać ludzi w błąd.
Andrzej Brudnowski, kierownik Zakładu Oczyszczania Miasta, tłumaczy, że zgodnie z przepisami każda gmina powinna sama zadbać o gospodarkę śmieciową na swoim terenie. – I nie ma wyjątków. Nawet podczas takich akcji do chełmskiego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych śmieci oddawać mogą tylko chełmianie. A mieszkańcy innych gmin powinni się ich pozbywać w swoich gminach – mówi kierownik ZOM.
Z kolei Grzegorz Gorczyca, prezes Stowarzyszenia WeRwA, w sprawie ilości sadzonek odpowiada krótko: – Ile udaje nam się ich pozyskać, tyle przekazujemy. Zainteresowanie akcją zwyczajnie przerosło nasze oczekiwania. W przyszłym roku wszystkie uwagi weźmiemy pod uwagę, aby każdy był uczestnik był zadowolony – zapewnia G. Gorczyca.  (mg)