SAG pokaże się w Cannes

Strefa Aktywności Gospodarczej w Świdniku to ok. 120-hektarowy teren położony między trasą mełgiewską, torami, lotniskiem i ul. Nadleśną

– Zainteresowanie Strefą Aktywności Gospodarczej w Świdniku rośnie z miesiąca na miesiąc – poinformował podczas ostatniej sesji rady miasta Bartłomiej Pejo z Biura Obsługi Inwestora w Urzędzie Miasta Świdnik. O tereny pod inwestycje pytają nie tylko lokalni przedsiębiorcy, ale nawet biznesmeni spoza Europy.


Strefa Aktywności Gospodarczej w Świdniku to ok. 120-hektarowy teren położony między trasą mełgiewską, torami, lotniskiem i ul. Nadleśną. Przed trzema laty radni zmienili plan zagospodarowania przestrzennego dla tej części Świdnika, przeznaczając go pod działalność gospodarczą. Równocześnie ruszyła promocja SAG. Jako pierwsze swoją inwestycję rozpoczęło tu Centrum Badań Klinicznych.
Podczas ostatniej sesji radni rozmawiali o perspektywach pozyskania do strefy kolejnych inwestorów.
– Obecnie strefa najbardziej rozwija się przy ul. Mełgiewskiej, z uwagi na istniejącą tam infrastrukturę – mówił Jerzy Irsak, przewodniczący Komisji Strategii i Rozwoju Gminy Miejskiej Świdnik. – Pozostała część jest nieaktywna, ale przykłady podobnych stref działających na terenie kraju pokazują, że potrzeba kilku, a nawet kilkunastu lat, zanim to na dobre się rozkręci. Póki co miasto nie planuje budowy infrastruktury drogowej na tym terenie, ale padała deklaracja, że gdyby pojawił się strategiczny inwestor, będzie gotowe zainwestować – mówił radny Irsak.
Szerzej o SAG radnym opowiedział Bartłomiej Pejo z Biura Obsługi Inwestora w Urzędzie Miasta Świdnik.
– Musimy pamiętać, że to Strefa Aktywności Gospodarczej to nie to samo, co strefa ekonomiczna, jaka funkcjonuje np. w Lublinie, ale nie oznacza to, że nasza ma mniejszy potencjał – mówił Pejo. – Świadczy o nim coraz większe zainteresowanie inwestorów. Ci, którzy zgłaszają się lub zgłaszali do Lublina, coraz częściej trafiają do nas. W Lublinie terenów inwestycyjnych zaczyna brakować, a miasto i właściciele terenów przedstawiają zdecydowanie wyższe stawki za grunty.
Zainteresowanie strefą wśród potencjalnych inwestorów wzrasta z miesiąca na miesiąc. Zapytania o dostępność terenów płyną m.in. od inwestorów z branży logistycznej, zainteresowanych budową hal magazynowych.
– Są to głównie podmioty spoza Europy, liderzy branży magazynowej. Jest też duże zainteresowanie przedstawicieli z branży automotiv. Chodzi o produkcję podzespołów samochodowych, np. foteli samochodowych. Zapytania dotyczą zazwyczaj terenów o areale 5-10 ha. Mieliśmy też pytania o większe działki. Tu pojawia się problem, bo niestety nie jesteśmy w stanie zaproponować 80 ha w jednym kawałku. Gmina nie jest właścicielem gruntów wchodzących w skład strefy i nie chcemy też zmuszać właścicieli do sprzedaży każdej działki – mówił B. Pejo.
Do urzędu miasta zgłaszają się także osoby bądź firmy pełniące role pośredników. Pejo ostrzegał, że zawieranie z nimi umów nie zawsze może wyjść sprzedającym na dobre. Była sytuacja, że pośrednik z Warszawy podpisał kilkanaście umów przedwstępnych z właścicielami gruntów. Umowy obowiązywały rok i ci, którzy je podpisali, zablokowali sobie możliwość sprzedaży gruntów innym inwestorom.
W rozmowach z inwestorami pojawiają się pytania o infrastrukturę drogową i techniczną.
– Po rozmowach z dostawcą energii PKP Energetyka wyraża chęć budowy sieci. Największy problem to sieć kanalizacyjna, ale z tym inwestorzy są w stanie poradzić sobie sami. Jeśli pojawi się konkretna propozycja i zostanie podpisany chociażby list intencyjny, gmina jest w stanie w partnerstwie z danym podmiotem budować infrastrukturę drogową. Miasto posiada już gotową dokumentacje projektową ul. Nadleśnej, która jest główną ulicą tej strefy – podkreślał Pejo.
Podczas sesji radny Dariusz Orzeł podkreślał, że miastu powinno zależeć przede wszystkim na polskich inwestorach.
– Proszę zwrócić uwagę, że kapitału zagranicznego w Świdniku jest już dużo. Polski przemysł i gospodarka kurczą się. Zastanówmy się, czy tak bardzo zależy nam na kapitale zagranicznym. Czy nie czas powiedzieć stop? Rozwijamy się sami. Może wolniej, ale dbajmy o swój kapitał i miejsca pracy – mówił radny.
– Każdy by sobie życzył, żeby to był polski kapitał, a jeszcze lepiej świdnicki lub lubelski, ale to tylko sfera życzeń. Najważniejsza rzecz to jednak miejsca pracy. Pamiętajmy też o tym, że każdy metr kwadratowy inwestycji, to podatek, który wpłynie do kasy miasta – odpowiadał J. Irsak.
– Mówiąc o obcym kapitale, zazwyczaj myślimy o wielkopowierzchniowych sklepach, które przez wiele lat wyprowadzały podatki poza Polskę, ale przy inwestycjach, na jakich nam zależy, zazwyczaj bywa tak, że te podatki płacone są na terenach, gdzie te inwestycje powstają. Zależy nam przede wszystkim na branży produkcyjnej. Przy inwestycji na areale 3-5 ha mówimy o zatrudnieniu 200-300 osób. W branży logistycznej i areale 5 ha byłoby to 50-70 osób – wyjaśniał B. Pejo.
W połowie marca świdnicka Strefa Aktywności Gospodarczej będzie prezentowana na prestiżowych targach nieruchomości w Cannes we Francji, gdzie zjadą się najwięksi inwestorzy i deweloperzy. (w)