Salezjańskie ziarno na Kalinowszczyźnie

Salezjanie w swym klasztorze przy ul. Kalinowszczyzna 3 od lat prowadzą świetlicę dla młodzieży i drużynę sportową

90 lat temu do Lublina przybyli salezjanie, których naczelnym hasłem jest wprowadzanie młodzieży na dobrą drogę życia.


Pomoc nastolatkom w odnalezieniu się w życiu, przygotowanie do pełnienia w nim społecznych ról, w tym roli rodziców, ale i świadomych obywateli, była zadaniem, które wyznaczył sobie założyciel zakonu, św. Jan Bosko. Włoch pochodził z niezbyt zamożnej katolickiej rodziny zamieszkałej w Turynie. Uczył się na szewca, był krawcem, imał się różnych zajęć, a oprócz tego zabawiał mieszkańców swojego miasteczka występami kuglarskimi. Był magikiem, iluzjonistą i akrobatą. Łączył te cyrkowe sztuczki z umoralniającym przemawianiem do widzów, co wprawiało widzów w zdumienie. Te występy były okazją dla przyszłego zakonnika do kierowania myśli swych ziomków w stronę tzw. Bożych prawd.
Ten kaznodziejki zapał utrzymał się przez dalsze życie Bosko. Z czasem, gdy Bosco uzyskał wykształcenie w seminarium i został kapłanem, zapał przerodził się w ogromne pragnienie głoszenia Słowa Bożego. Dwie idee – opieka nad młodzieżą oraz działalność misyjna na rzecz głoszenia prawd o Królestwie Niebieskim, tak jak to pojmuje wiara katolicka – stały się najważniejszymi punktami w działalności zakonu.

Miejsce wiary i nauki

W Lublinie charyzmat zakonu, szczególnie ten dotyczący dzieci, sprawdził się znakomicie. Księża ze zgromadzenia w swym klasztorze przy ul. Kalinowszczyzna 3 (tzw. stara Kalina) od lat prowadzą świetlicę dla młodzieży i drużynę sportową. W kolorowych i schludnych salkach można m.in. innymi odrobić zadania domowe, rozwijać swoje pasje, przyjemnie spędzić czas. W czystych i ciepłych pomieszczeniach księża uczą młodzież nawet gry w tenisa stołowego. Nie traktują tego jednak jako jedynie „wypełniacza czasu”. Na swoich stronach internetowych informują, że tenis stołowy ta sport uczący refleksu, błyskawicznej reakcji, taktyki, zwinności, szybkości ruchu itp. Na zakończenie roku szkolnego a zarazem na „otwarcie” wakacji oraz na koniec lata organizują festyn rodzinny. Te coroczne tzw. „Dni Radości” odbywają się na niedużych błoniach, znajdujących się na tyłach klasztoru. Są tam też warunki do rozgrywania meczów piłkarskich i uprawiania innych dyscyplin sportowych, co zakonnicy ukierunkowani na dopingowanie młodzieży na zdrowy rozwój, pod względem duchowych, ale i fizycznym, nieustannie wykorzystują w swej pracy z lubelska młodzieżą.

A były tu kiedyś bagna

Salezjanie w Lublinie od prawie wieku gospodarują na terenie mającym kilkusetletnią sakralną historię. W początkach siedemnastego wieku stał tu mały drewniany kościółek pw. św. Wawrzyńca Męczennika z cudownym (i bardzo czczonym) obrazem Matki Bożej. Potem, po 1620 r. na jego miejscu wybudowano spory gabarytowo kościół, a w 1689 r. wyrosły zabudowania klasztorne zakonu ojców franciszkanów konwentualnych. Klarowna, a zarazem dość surowa bryła budowli w stylu renesansu lubelskiego jest dość dobrze do dziś zachowania (mimo przebudowy na początku XX w.).
Obecnie obiekt znajduje się na liście zabytków województwa lubelskiego. Nad pracami renowacyjnymi musi mieć nadzór lubelski konserwator zabytków. Stąd np. proboszcz parafii, ks. Michał Kaleta, podczas remontu świątyni musiał liczyć się z pewnymi ograniczeniami – np. nie można było wymienić całej dachówki.
Z problemem oczywiście sobie poradzono i dziś, na dziewięćdziesięciolecie przybycia salezjanów do Lublina, okazała świątynia u zbiegu ulic: Kalinowszczyzna i Lwowskiej, urzeka zabytkową architekturą. Nie szpecą jej już olbrzymie smugi wilgoci na murach kościoła, które lublinianie obserwowali przez minione dziesięciolecia. (Remont był w większości finansowany ze środków unijnych – dofinansowanie z UE wyniosło ponad 2,27 mln zł).
Wspomniane plamy wilgoci mają związek z podłożem, na którym powstał sakralny obiekt. Niegdyś były tu bowiem tereny podmokłe, bagienne. Dlatego budowniczowie w siedemnastym wieku najpierw musieli osuszyć teren, a następnie w podłoże wbić szereg dębowych pali. Na nich dopiero wzniesiono stabilne świątynne mury, w których przez ponad dwa stulecia pędzili żywot ojcowie franciszkanie.

Koszmarny czas po kasacie

Jednak w 1817 r., w dwa lata po ukazaniu się dekretu carskiego o kasacie klasztorów na terenie całej Polski (wówczas pod zaborami), ojcowie franciszkanie musieli opuścić klasztor. Po 1863 r. w poklasztornych pomieszczeniach zorganizowano fabrykę sukna, potem fabrykę mydła, a następnie fabrykę świec. To rujnowało budynki. Ostatecznie stały się one w 1913 r., wraz z przyległymi błoniami, własnością zamożnego Żyda. Tadeusz Weisberg przeszedł z judaizmu na katolicyzm. Nabyte dobra postanowił podarować sprowadzonym do Lublina w 1927 r. Salezjanom, przedstawicielem nowego zgromadzenia zakonnego. Od 1928 r. w tymczasowej kapliczce na terenie posiadłości odprawiano codzienne msze św. Salezjanie przez te 90 lat prężnie działają. Przy kościele pw. Matki Boskiej Wspomożenia Wiernych niemal od razu zaplanowali założenie parafii, jednak historia pokrzyżowała plany.
Spośród otrzymanych, znacznie zrujnowanych budynków postanowiono najpierw odbudować kościół. Wtedy właśnie podzielono go na trzy poziomy: parter miał pełnić funkcję sali teatralnej, pierwsze piętro – kaplicy dla wiernych, nad nimi przewidziano sypialnie dla salezjańskich wychowanków bursy. (Do 1939 r. zakonnicy kilka sal, z powodów finansowych, dzierżawili miastu.) W grudniu 1933 r. wyremontowaną kaplicę poświęcił bp Marian Fulman. (Potem w obiekcie funkcjonował tzw. kościół „górny” (drewniany, ciepły wystrój) i „dolny” (bardziej nowoczesny).

Trudne lata socjalizmu

Po II wojnie światowej w 1950 r. część budynków zajęła ówczesna władza, przeznaczając je dla Szkoły Podstawowej nr 23 (do dziś istnieje). Niemniej salezjanie odnowili w Lublinie pracę duszpasterską wśród młodzieży – z myślą o niej prowadzili bursę dla chłopców uczęszczających do lubelskich szkół. Zaznaczmy, że ich wychowankiem był biskup Ryszard Karpiński. W latach 70-tych XX mieszkali tu także księża – studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
30 listopada 1975 roku ksiądz biskup Bolesław Pylak erygował salezjańską parafię pod wezwaniem Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, jednak sprzeciwiła się temu ówczesna władza. Dopiero 20 grudnia 1979 r. roku ksiądz biskup Pylak mógł oficjalnie erygować tę zasłużoną dla miasta parafię. Przez wiele lat kształtowała ona młodzież szkolną ze SP nr 23 oraz SP nr 37.
Na jubileusz 90-lecia do naszego miasta przybył radca generalny, ks. Tadeusz Rozmus SDB, który w imieniu ks. generała Ángela Fernández Artime – 10. w kolejności następcy św. Jana Bosko – dokonał nadzwyczajnej wizytacji kanonicznej.
Monika Skarżyńska