Samobójcza gra o honor

Kto pierwszy „spęka” i odbije w bok – ten przegrywa. Nocą, bez kasków, na starych motocyklach, pijani walczyli o honor. W zawodach wygrali obaj, ale jeden z nich zginął na miejscu, a drugi walczy o życie w szpitalu.

Spotkali się we dwóch, po zmroku, w czwartek (22 czerwca). Wypili kilka piw i nabrali odwagi. Chcieli się poczuć jak prawdziwi motocykliści, źli goście z amerykańskich filmów. Bez kasków, żadnych ochraniaczy stanęli po obu stronach odcinka wąskiej i niezabudowanej drogi we wsi. Ruszyli, jeden na drugiego. Przegrywa ten, który pierwszy skręci, żeby uniknąć czołówki. Walka o honor. Ręka na kierownicy nie drgnęła, żaden nie chciał wyjść na „frajera”.
Ok. godz. 22.30 dyżurny chełmskiej komendy przyjął zgłoszenie do czołówki „emzetki” i WSK w miejscowości Ostrów (gm. Wojsławice).
– W wyniku zderzenia kierujący WSK, 25-letni mieszkaniec gminy Wojsławice, poniósł śmierć na miejscu. Drugi z kierujących, 24-letni mieszkaniec tej samej gminy, z poważnymi obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala – relacjonuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Policjanci pod nadzorem prokuratury prowadzą postępowanie, które ma na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego tragicznego w skutkach zdarzenia – dodaje podkom.
Godzinę po informacji odebranej przez policję 24-latek został przyjęty na SOR. Na początku figurował jako NN, później ustalono tożsamość młodego mężczyzny. Ze względu na liczne i masywne obrażenia twarzoczaszki, po konsultacji z koordynatorem ratownictwa medycznego, chirurgiem i anestezjologiem, zapadła decyzja o przewiezieniu rannego do Centrum Urazowego przy SPSK nr 4 w Lublinie.
– To było do przewidzenia, że tak się skończy. Pędzą po tej drodze na złamanie karku, nie zważają na nic. Co chwilę któryś kładzie się na drodze – kręci głową jeden z mieszkańców wsi.

Nie będę frajerem

Młodzi i znudzeni życiem w małych miejscowościach szukają sobie coraz głupszych form rozrywki. Jedną z nich są właśnie takie pojedynki motocyklistów. Wcześniej ustalają: w razie ucieczki jeden skręca w lewo, drugi w prawo. Przestraszysz się i pierwszy skręcisz – będziesz frajerem. Jesteś odważny i przekonany, że to ten drugi w ostatniej chwili „spęka” – może wygrasz, ale licz się z tym, że tamten może myśleć tak samo jak ty…
Dwa lata temu miał miejsce tragiczny wypadek w Bukowie Wielkiej (gm. Sawin). W takim sam sposób pojedynkowało się kilku młodych mężczyzn. W pierwszej turze zawodów wystartowali 28-latek i 22-latek z Woli Uhruskiej. Nikt nie odbił w bok. Czołówka. Koledzy, którzy obserwowali całą „akcję”, zabrali do domu rannego 22-latka. Starszego, Kamila, zostawili konającego na drodze. Zmarł przez bezsensowną grę.
Policjanci znaleźli ciało motocyklisty i drugi rozbity pojazd, ukryty w krzakach. Jak się okazało, należał on do 22-latka, który w noc wypadku zgłosił się do szpitala z obrażeniami jak po wypadku motocyklowym. Przestraszeni śmiercią Kamila koledzy próbowali zacierać ślady. Sprawa nadal się ciągnie. (pc)