Sawin bez budżetu

Konflikt w radzie gminy Sawin trwa. Tym razem radni opozycji nie uchwalili budżetu na 2017 rok, bo uznali, że wójt Dariusz Ćwir nie ujął w nim proponowanych przez nich inwestycji i nie zabezpieczył wszystkich wydatków Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. – Pieniądze na wypłatę świadczeń są w budżecie, a chodzi wyłącznie o fundusze na podwyżki wynagrodzeń pracowników GOPS, którzy i tak nieźle zarabiają –odbija piłeczkę Ćwir.

Z końcem 2016 roku wszystkie samorządy starały się uchwalić budżet na nowy rok. Sztuka ta w powiecie chełmskim nie udała się jedynie gminie Sawin, bo radni opozycji, którzy od początku obecnej kadencji rzucają wójtowi Dariuszowi Ćwirowi kłody pod nogi, na ostatniej w starym roku sesji, znów postanowili zagrać wójtowi na nosie i zagłosowali przeciwko uchwaleniu budżetu.
Wszystko zaczęło się na komisjach. Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sawinie, Jolanta Król, kojarzona z poprzednikiem Ćwira, Andrzejem Mazurem, poskarżyła się, że wójt i skarbnik gminy Agnieszka Nowosad nie zabezpieczyli wszystkich wydatków ośrodka. Złożony przez szefową GOPS plan finansowy zakładał podwyżkę wynagrodzeń dla pracowników, na co Dariusz Ćwir nie wyraził zgody. Chodzi o 107 000 zł.
– Pieniądze na realizację zadań własnych zostały zabezpieczone – mówi skarbnik A. Nowosad. – Podstawą planowania wydatków na 2017 rok było ich wykonanie za 2016 rok. Mieszkańcy, którzy korzystają ze wsparcia GOPS, mogą spać spokojnie, bo fundusze dla nich są niezagrożone. Wypłata świadczeń będzie realizowana.
Ale nie o pieniądze dla podopiecznych GOPS tu chodzi. Całe zamieszanie dotyczy niezabezpieczonych w budżecie funduszy na podwyżki dla pracowników ośrodka, które zaplanowała kierownik Król. – Pora, by mieszkańcy gminy wreszcie poznali prawdę. Pracownicy GOPS w Sawinie wcale źle nie zarabiają – mówi D. Ćwir. – Dla przykładu, główna księgowa pracując przez dłuższy czas na pół etatu dostawała ponad 3 tys. zł brutto. Od kilku miesięcy jest zatrudniona na 3/4 etatu. Gminy na razie nie stać na wzrost wynagrodzeń.
Sama kierownik Król chce około 350 zł podwyżki, by zarabiać ponad 6,1 tys. zł brutto miesięcznie. Dla innych pracowników zaplanowała wzrost pensji na poziomie od 200 do 300 zł.
Tymczasem Jolanta Król na zarobki nie powinna narzekać. Gdyby porównać je do wynagrodzeń szefów GOPS w innych gminach powiatu chełmskiego, kierowniczka ośrodka w Sawinie plasowałaby się w ścisłej czołówce. Zgodnie z danymi z jej oświadczenia majątkowego, w 2015 roku z umowy o pracę zainkasowała ponad 72 tys. zł brutto. Kierownik GOPS w Dorohusku, które ma więcej podopiecznych, niż ośrodek w Sawinie, w analogicznym okresie zarobiła natomiast niespełna 50 tys. zł. – Podwyżkę wynagrodzeń przewidujemy tylko dla tych osób, które dostawały minimalną płacę, ponieważ od 1 stycznia br. najniższa pensja wynosi 2 000 zł i siłą rzeczy musimy dostosować się do obowiązujących przepisów – wyjaśnia D. Ćwir.
Na wydatki GOPS gminni urzędnicy zaplanowali aż 8 327 787 zł. – Według nas, te pieniądze powinny pokryć wszystkie wydatki ośrodka, włącznie z płacami oraz opłatami za pobyt dzieci z gminy w domach dziecka – twierdzi skarbnik Agnieszka Nowosad. – Jeśli jednak w trakcie roku okazałoby się, że GOPS-owi zabraknie funduszy na realizację zadań, wystąpimy do rady gminy z wnioskiem o zmiany w budżecie i ośrodek dostanie dodatkowe pieniądze. Tak przecież robią wszystkie samorządy.
Te argumenty nie przekonały jednak radnych opozycji, dla których zamieszanie wokół GOPS-u było doskonałym pretekstem, by nie uchwalić budżetu gminy na 2017 rok. Chcieli oni też, by wójt ujął w budżecie wszystkie zgłoszone przez nich inwestycje. – Kilka zadań zostało zapisanych, jak np. wykonanie projektu technicznego na budowę chodnika i ścieżki rowerowej w Czułczycach, o co zabiegał radny Zdzisław Szulędzki, czy montaż znaków drogowych w Sawinie, czego domagała się przewodnicząca rady Joanna Rzepecka. Ale nie możemy zgodzić się na to, by w budżecie były wyłącznie inwestycje proponowane przez jedną grupę radnych kosztem zadań zgłaszanych przez innych – twierdzi Dariusz Ćwir.
Wójt przypomina jednak, że gmina ma mniejsze dochody własne, bo zaledwie kilka tygodni temu rada – głosami właśnie opozycji – zmniejszyła podatek rolny i podatek od nieruchomości, od budynków przeznaczonych pod działalność gospodarczą. Do gminnej kasy wpłynie ponad 100 tys. zł mniej pieniędzy, niż przypuszczano.
– Jest mniej pieniędzy, co widać gołym okiem, a potrzeb mnóstwo – mówi wójt Ćwir. – Tymczasem radni opozycji chcieliby, byśmy realizowali inwestycje w okręgach, z których kandydowali. Radna Marianna Błaszczuk rok temu zgłosiła odwodnienie ul. Zielonej i to zrobiliśmy. Teraz domaga się asfaltowej drogi na ul. Ogrodowej i Kątek. Pytam, z czego mamy je wykonać?! W tym roku chcielibyśmy zrealizować zadania zgłaszane również przez radnych z innych sołectw. Przy obniżonych wpływach do budżetu trudno jest wykonać w jednym roku wszystkie inwestycje.
W głosowaniu nad budżetem padł remis siedem do siedmiu. Za przyjęciem uchwały opowiedzieli się radni koalicji, przeciwko była cała opozycja. W sesji nie uczestniczyła radna Magdalena Mazurek. – W połowie stycznia chcemy zwołać kolejną sesję, mam nadzieję, że budżet zostanie uchwalony. Będziemy rozmawiać z radnymi opozycji i starać się ich przekonać, by go poparli. Inaczej budżet uchwali Regionalna Izba Obrachunkowa – twierdzi wójt.
Dariusz Ćwir przypomina radnym opozycji o trwającej sądowej sprawie z firmą „Haller”, która jeszcze za rządów jego poprzednika rozpoczęła budowę zbiornika „Niwa”, ale jej nie dokończyła i domaga się od gminy odszkodowania za wykonane prace. – W pierwszej instancji sąd przyznał „Hallerowi” 2,65 mln zł należności głównej i 2,1 mln zł odsetek – wyjaśnia. – W każdej chwili może zapaść prawomocny wyrok w sądzie drugiej instancji. Jeśli przegramy, gmina Sawin znajdzie się w ciężkiej sytuacji finansowej. Większość radnych z obecnej opozycji pamięta czasy budowy zbiornika „Niwa”.
Mając na uwadze zbliżający się koniec sprawy sądowej z „Hallerem” skarbnik Nowosad starała się bardzo oszczędnie gospodarować finansami gminy. – Za 2016 rok zaoszczędziliśmy aż 655 tys. zł. Kiedy inne samorządy z początkiem stycznia br. musiały korzystać z debetu w rachunku bieżącym, by regulować zobowiązania, gmina Sawin wydatki mogła pokryć właśnie z zaoszczędzonych funduszy – podkreśla. – Nie oznacza to, że teraz możemy szastać pieniędzmi na prawo i lewo. Pamiętać trzeba też o inwestycjach unijnych, na które złożyliśmy projekty. Jeśli dostaniemy dofinansowanie, musimy zabezpieczyć udział własny – dodaje D. Ćwir.
Większość mieszkańców Sawina nie ma wątpliwości, że opozycji chodzi wyłącznie o destabilizację pracy urzędu i utrudnianie rządów wójtowi Dariuszowi Ćwirowi. – Choć od wyborów samorządowych upłynęły ponad dwa lata, cała ósemka wciąż nie może przeboleć, że ktoś inny stoi na czele gminy, a nie jej faworyt – podkreśla jeden z mieszkańców, oburzony po tym, jak rada głosami opozycji nie uchwaliła budżetu na 2017 rok. (ptr)