Schronisko nie przyjęło bezdomnego psa

Para młodych chełmian znalazła w lesie porzuconego kundla i zadzwoniła do schroniska. Usłyszeli, że psa nikt nie przyjmie. Musieli mu znaleźć opiekę na własną rękę.

We wtorek wieczorem (6 września) para młodych chełmian wybrała się na spacer do Kumowej Doliny. W pewnej chwili, nieopodal strzelnicy, podbiegł do nich pies, którego prawdopodobnie ktoś wyrzucił do lasu. Młode zwierzę było zdezorientowane i dość nieufne, ale mimo wszystko łaknęło bliskości człowieka.

– Szedł za nami cały czas, przez jakieś siedem kilometrów. Wrzuciłam jego zdjęcie do Internetu z zapytaniem, czy ktoś kojarzy psiaka. Niestety, zero odzewu. Zadzwoniliśmy do straży miejskiej i schroniska, ale odmówiło pomocy – opowiada kobieta.

Ostatecznie para zaopiekowała się kundelkiem sama. Znaleźli mu tymczasowe schronienie u znajomych. Pomogła Chełmska Straż Ochrony Zwierząt. Tylko dlaczego schronisko odmówiło przyjęcia bezdomnego psa?

Po pierwsze, jak tłumaczy administrator chełmskiego przytuliska dla zwierząt Mirosław Blacha, interweniują na zlecenie gminy. Teoretycznie para musiałaby zatem zadzwonić najpierw do Urzędu Gminy Chełm, bo to na jej terenie znaleziony został zwierzak, a nie do straży miejskiej. W dalszej kolejności gminni urzędnicy wezwaliby M. Blachę, by przyjechał i odłowił zwierzę. Ale i tak odmówiłby, bo schronisko jest przepełnione.

– Mamy 82 psy pod opieką. Nie ma miejsca dla nowych. Co z tego, że zadowolilibyśmy ludzi, biorąc kolejnego psa, skoro nie mielibyśmy go gdzie umieścić? – tłumaczy Blacha. – Nie pierwszy raz musieliśmy odmówić. W mieście też teraz nie łapiemy psów – dodaje. (pc)