Ściągają podatek od bezrobocia

Żeby zachęcić pracowników do skorzystania z programu „dobrowolnych” odejść z zakładu dyrekcja PZL-Świdnik upewniła się, że przyznawane w ramach Programu Dobrowolnych Odejść w 2015 r. odszkodowania są zwolnione z podatku dochodowego. Skarbówka przytaknęła – a teraz… wyciąga ręce po podatek i odsetki za zwłokę. Byli pracownicy mają do zapłaty nawet po kilkanaście tysięcy złotych.

Odszkodowania na zachętę

Że fiskus jest odwrotnością Robin Hooda i Janosika, wiadomo nie od dziś, podobnie jak i to, że na gościńcach nie zbójuje się dziś tylko dlatego, że wydawanie interpretacji podatkowych jest prostsze i intratniejsze. Niestety proceder ten odbywa się pod ochroną i w majestacie prawa, a w dodatku pod patronatem ministerstwa finansów. Kierownictwo PZL jest w tej sprawie poniekąd współofiarą, zachowało bowiem należytą staranność, występując o wydanie wiążącej interpretacji indywidualnej w sprawie ewentualnego zwolnienia odszkodowań dla pracowników z PIT-u. Uprawniony organ, w osobie dyrektora Izby Skarbowej w Łodzi taką pozytywną interpretację, nr IPTPB2/4511-382/15-3/PM, wydał 23 września 2015 r. – Dodatkowo potwierdził to 10 czerwca, odpowiadając, że osoby przystępujące do programu są zwolnione z podatku od odszkodowań – dodaje Andrzej Kuchta, przewodniczący Międzyzakładowej Komisji NSZZ Solidarność PZL-Świdnik. Po takich zapewnieniach fiskusa uzgodniony ze związkami zawodowymi PZL Program Dobrowolnych Odejść nabrał tempa, zaś spółka od wypłacanych odszkodowań nie pobierała zaliczek na poczet podatku dochodowego.
Sytuacja zmieniła się w listopadzie 2016 r., gdy poprzednia, korzystna dla firmy i odchodzących Interpretacja została… uchylona i to przy powołaniu się na akt wprawdzie wyższego rzędu, ale jednak późniejszy – Instrukcję Ogólną Ministerstwa Finansów z 23. czerwca 2016 r. PZL odwołało się, ale w styczniu 2017 r. rozstrzygnięcie nakładające wstecz obowiązek podatkowy na odszkodowania zostało utrzymane w mocy. Skarbówka nie tylko zaczęła domagać się zaległych w jej mniemaniu podatków – ale i zaczęła nawet naliczać od nich odsetki, oczywiście nie interesując się zwykłym ludzkim kontekstem – działaniem władz PZL w dobrej wierze, absurdalnością wydawania prawa z mocą działania wstecz, prawami nabytymi byłych pracowników czy faktem, że te, i tak niewielkie pieniądze zostały już dawno wydane po prostu na coraz droższe codzienne życie.

Nie było szkody – jest podatek

Zarówno władze PZL, jak i działające w zakładach związki zawodowe starają się znaleźć wyjście w sytuacji, jednak w naszym kraju administracja skarbowa jest przecież państwem w państwie. Ministerstwo również w całej tej bulwersującej historii nie ma sobie nic do zarzucenia. – Zagadnienie stosowania zwolnienia odszkodowania z podatku dochodowego było przedmiotem wnikliwej analizy. Wydanie interpretacji ogólnej przez ministra właściwego do spraw finansów publicznych było podyktowane wyrokami sądów administracyjnych oraz sądów powszechnych – tłumaczy Anna Szczepańska z biura prasowego resortu finansów. Urzędnicy podnoszą, „dobrowolne przystąpienie do PDO, a więc świadomy wybór dodatkowego świadczenia w miejsce pozostania w stosunku pracy nie może być uznane za doznanie szkody majątkowej lub wyrządzenie krzywdy”, a zatem nie kwalifikuje się do skorzystania ze zwolnienia przewidzianego ustawą o PIT.
A czy i co mają konkretnie zrobić pracownicy PZL, którzy czują się po prostu w majestacie prawa oszukani to już ministerstwa i skarbówki nie obchodzi. Nasze pytanie, czy resort nie widzi nic niezgodnego z zasadami prawa w skoku na kasę połączonym z działaniem prawa wstecz również pozostało bez odpowiedzi. Gdy na Białorusi brutalnie stłumiono protesty przeciw obowiązującemu tam „podatkowi od bycia bezrobotnym” polscy politycy prześcigali się w słowach oburzenia. Gdy w Polsce każe się ludziom płacić za to, że stracili pracę, posłowie i „autorytety” milczą. Do sprawy postaramy się wrócić. TAK