Ścieżkowy savoir-vivre

Jeżdżą za szybko po deptaku, śmigają po chodnikach, łamią przepisy, przejeżdżając przez przejścia dla pieszych. Wśród pasjonatów dwóch kółek nie brakuje takich, którzy za nic mają przepisy ruchu drogowego. A czasem brakuje im zwykłej rozwagi i życzliwości. Ale czy tylko rowerzystom?

Popołudniowa przechadzka ul. Lwowską w Chełmie. Nagle jeden świst, drugi, trzeci. To rowerzyści. Ostatni z impetem wjeżdża w starszego mężczyznę. – Niby nic mi się nie stało, kilka siniaków. Ale wkurza mnie to, że nie usłyszałem słowa przepraszam. Mało tego, zostałem zrugany, bo przecież na chodniku piesi powinni się rozstępować i ustąpić miejsca królom dwóch kółek, o czym dosadnie poinformował mnie na oko 30-letni cyklista w błyszczących okularkach! – skarży się mieszkaniec os. Słoneczne, który był tak oburzony zajściem, że tuż po nim zgłosił się do naszej redakcji.
Kilka godzin później dostajemy telefon od pani Joanny. – Kilku małolatów urządza sobie wyścigi rowerowe na placu Łuczkowskiego. Na głowach mają kaski z kamerami. Fajnie. Szkoda, że kasków nie mają nasze dzieci, przy których rowerzyści przejeżdżają z zawrotną prędkością – ubolewa nasza Czytelniczka.
Ostatnio na redakcyjnego maila trafiło także zdjęcie starszej kobiety, która jedzie ul. Lubelską, mimo że tuż obok znajduje się ścieżka rowerowa, a wzdłuż całej ulicy ustawione są znaki zakazu wjazdu rowerów.

Bezkarni?
Takich sygnałów dostajemy na pęczki. Piesi i kierowcy skarżą się na nieodpowiedzialne zachowanie rowerzystów: wymuszanie pierwszeństwa, jeżdżenie po chodnikach, przejeżdżanie przez pasy dla pieszych i brawurę.
– Rowerzysta, który nie przestrzega przepisów, może otrzymać mandat, tak jak każdy inny uczestnik ruchu drogowego. Za jazdę przez przejście dla pieszych – 100 zł, za jazdę chodnikiem – 50 zł – przypomina asp. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Nie wiadomo jednak, ile takich mandatów nałożono. Policja nie dysponuje takimi danymi, a straż miejska przyznaje bez ogródek: – Nie zdarzyło nam się ukarać rowerzysty.

Życzliwość nic nie kosztuje
Piesi skarżą się na rowerzystów, ale nie zawsze potrafią uszanować prawa cyklistów. – Często się zdarza, że piesi całymi rodzinami paradują po ścieżce rowerowej i wcale nie kwapią się zejść, nawet gdy usłyszą dzwonek roweru. Niektórzy potrafią jeszcze ofukać, zamiast prawidłowo iść częścią dla pieszych! – żali się nam chełmianin, który codziennie jeździ rowerem po miejskich ścieżkach. – Czasem mam wrażenie, że niektórzy piesi złośliwie blokują pas dla rowerów. A przecież życzliwość nic nie kosztuje. (mg)