Seksgadżety rozpalają emocje

Sztuczne penisy, sztuczne piersi i kolorowe wibratory. Nasza Czytelniczka jest oburzona, bo takie gadżety zobaczyła w jednym z chełmskich marketów. Leżą sobie na półkach. – Skandal! Patrzą na to dzieci! Taki asortyment powinien być tylko w sklepach dla dorosłych – oburza się chełmianka.

Nasza Czytelniczka robiła zakupy w jednym z chińskich sklepów w Chełmie. Gdy przechadzała się między półkami, zaskoczyło ją nietypowe stoisko, z jakim – jak mówi – nigdy wcześniej nie zetknęła się w żadnym markecie. Znajdowało się obok akcesoriów łazienkowych. Nasza rozmówczyni mówi, że spomiędzy baterii umywalkowych i dziecięcych nakładek na sedes wyłoniły się nagle sztuczne penisy.
– Nie wierzyłam własnym oczom! Wielkie sztuczne penisy, piersi, pochwy, wibratory, jakaś figurka grubego, gumowego, obrzydliwego pana, który aż wstyd myśleć do czego służy – wylicza oburzona Czytelniczka. – Było tam jeszcze mnóstwo innych gadżetów dla dorosłych, które powinny znaleźć się tylko w jakimś sexshopie, a nie w takim markecie, a już na pewno nie w tak widocznym miejscu. I to wszystko wcale nie było schowane, tylko na wyciągnięcie ręki, na wysokości wzroku, także dzieci. Nie zauważyłam żadnej tabliczki, że to asortyment dla osób powyżej osiemnastego roku życia. Najgorsze, że na pierwszy rzut oka gadżety te wyglądają jak zabawki i wzbudzają zainteresowanie najmłodszych klientów. To nie do pomyślenia! Naprawdę nikt nie ma na to wpływu? Zbliżają się mikołajki. Młodzież będzie szukała drobnych prezentów i ma natknąć się na takie „zabawki”?
Sprawdziliśmy. Nasza Czytelniczka miała rację. We wskazanym sklepie jest stoisko z gadżetami dla dorosłych. Wzbudza ono różne reakcje klientów. Silikonowe, wyjęte z opakowań piersi piętrzą się w pudełku i widać, że pewnie niejeden klient miętosił je w rękach. Widzimy też, jak para nastolatków wybucha śmiechem na widok wielkich, fioletowych penisów. Widać, że mają ochotę przyjrzeć się gadżetom z bliska, tylko się wstydzą, bo obok ciągle ktoś przechodzi. Jedni mijają stoisko ze zdziwieniem, inni z oburzeniem, a jeszcze inni z rozbawieniem. Jedno jest pewne – wzbudza ono zainteresowanie i kontrowersje, a w marketingu o to chodzi. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z przedstawicielami instytucji, chroniącymi prawa i interesy konsumentów. Przyznają, że przypadek jest nietypowy i najpierw muszą sięgnąć do przepisów. Krzysztof Nadolski, rzecznik konsumentów dla miasta Chełm i powiatu chełmskiego, sprawdził, że tego typu sygnały zdarzały się już, ale nie w Chełmie, tylko w innych miastach.
– Sprzedaż tego typu asortymentu w takich centrach i to w miejscach widocznych dla osób poniżej osiemnastego roku życia to tylko kwestia dobrego obyczaju, bo nie ma przepisów, które zakazywałyby tego – mówi Nadolski. – Ewentualnie inspekcja handlowa mogłaby interweniować w kwestii miejsca, w którym wystawiony jest tego typu asortyment.
Marcin Zając, kierownik chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Lublinie, przypomina sobie podobny przypadek w Chełmie sprzed kilku laty. Wtedy pewien chełmianin złożył do nich prośbę o interwencję w sprawie gazet ze zdjęciami nagich kobiet na wystawach niektórych kiosków.
– Wówczas przekazaliśmy sprawę policji – mówi kierownik Zając. – Teraz także jedyne, co pozostaje klientce oburzonej tą sytuacją, to złożenie do organów ścigania zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa z artykułu dwieście drugiego Kodeksu karnego. Chodzi tu o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Jako inspekcja nie mamy tu kompetencji do działania. (mo)