Sesja z przerwą na wiec

Sesja Rady Powiatu Świdnickiego jak zwykle obfitowała w emocje i słowne przytyki. Przy dwunastu głosach za i pięciu wstrzymujących się zarząd powiatu otrzymał absolutorium za 2019 r. Przy sprzeciwie opozycji zarządzono też przerwę, by starosta i wszyscy chętni mogli udać się na spotkanie z goszczącym w Świdniku premierem Mateuszem Morawieckim.

Na początku sesji starosta Łukasz Reszka przedstawił szczegółowy raport dotyczący epidemii koronawirusa w powiecie. Zarzuty o brak takich informacji powiły się na ostatniej majowej sesji ze strony Jakuba Osina, radnego Świdnik Wspólna Sprawa. Jak m.in. informował starosta do 30 czerwca, (bo właśnie wtedy odbyła się sesja) na terenie powiatu świdnickiego odnotowano 22 potwierdzone przypadki Covid-19, w tym 17 ozdrowieńców, 5 aktywnych przypadków – 2 w Świdniku, 2 w Mełgwi i 1 w Piaskach. W kwarantannie przebywało 26 osób (12 – Piaski, 8 – Świdnik, 5 – Mełgiew, 1 – Trawniki, 0 – Rybczewice). Ogólne wydatki powiatu z powodu pandemii wyniosły ponad 100 tys. zł.

J. Osina zwrócił uwagę, że w sprawozdaniu starosty zabrakło istotnej informacji o szpitalu, który jako jeden z pierwszych w kraju został częściowo wyłączony z działania przez zagrożenie koronawirusem.

– Chciałbym uzyskać informację, w jaki sposób doszło do tej sytuacji, ile trwało wyłączenie oddziałów oraz jakie koszty już pochłonęła dla szpitala ta sytuacja, mówię również o kosztach niezrealizowanych w tym czasie operacji medycznych – pytał Osina.

– Dwa oddziały zostały wyłączone na okres dwóch tygodni, zostały zdezynfekowane i po tym czasie uruchomione w pełnej mocy przerobowej. Jeśli chodzi o powód wyłączenia, pracownica szpitala została zarażona wirusem przez swojego małżonka i stąd zaszła potrzeba poddania kwarantannie osób, z którymi miała kontakt. Nie doszło do zarażenia innych pracowników ani pacjentów – odpowiadał Reszka.

Do pytań radnego odniósł się również Jacek Kamiński, dyrektor świdnickiego szpitala, który wyjaśniał, że NFZ wypłaca lecznicom zaliczkowo 1/12 kontraktu bez szczegółowej sprawozdawczości, więc szpital póki co nie stracił z powodu niezrealizowanych zabiegów ani złotówki.

Następnie starosta przedstawił radnym raport o stanie powiatu (od ubiegłego roku, najpóźniej do końca maja, wszystkie samorządy są zobligowane do przygotowania takiego opracowania – przyp. aut.).

Radny Dariusz Kołodziejczyk (PSL) miał do niego kilka zastrzeżeń, do których odniósł się starosta, ale nim doszło do głosowania nad przyjęciem raportu i udzieleniem zarządowi powiatu wotum zaufania, starota zawnioskował o przerwę w obradach od godz. 20.15, by… on i chętni radni mogli wziąć udział w spotkaniu z przybyłym do Świdnika premierem Mateuszem Morawieckim, który przyjechał wręczyć samorządom w tym powiatowi promesy przyznania dotacji z Funduszu Inwestycji Samorządowych. Opozycja nie zgodziła się na przerwę, więc wniosek Ł. Reszki poddano pod głosowanie. 11 radnych było za, 5 przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Gorące dyskusje i przytyki

Część radnych udała się na spotkanie z premierem, a część została w urzędzie. Pauzę w obradach radny J. Osina wykorzystał na nagranie filmu, który zamieścił na swoim facebookowym profilu. Nie szczędził w nim krytycznych słów pod adresem władz powiatu. – „Jestem niezwykle rozbawiony, bo trwa właśnie przerwa w sesji spowodowana tak istotnym wydarzeniem, jak zlot sekty pisowców na placu Konstytucji 3 maja. Otóż przyjeżdża jeden z guru – Mateusz Morawiecki, ksywa „Pinokio”. Wyznawcy PiS musieli karnie zjawić się na placu zamiast dyskutować o sprawach ważnych dla powiatu” – mówi m.in. w nagraniu Osina.

Po blisko półtoragodzinnej przerwie, przy 10 głosach za, 2 przeciwnych i 3 wstrzymujących się rada udzieliła zarządowi wotum zaufania. Szeroką dyskusję wywołały też uchwały dotyczące sprawozdania z wykonania budżetu i udzielenia absolutorium. – Można powiedzieć, że właściwie zarząd zatrzymał się z inwestycjami – mówił były starosta świdnicki Dariusz Kołodziejczyk. – Jak patrzę na załącznik z inwestycjami, trudno się tu doszukać nowych projektów, widzę projekty przejęte jeszcze z ubiegłej kadencji. Poza tym niepokoi mnie niewykonany chodnik przy drodze Łysołaje-Pełczyn. Taka sama sytuacja dotyczy drugiego etapu drogi Biskupice-Trawniki.

Dobrze, że ona się realizuje w 2020 r., ale niestety była zaplanowana na 2019 r. Nie chcę już wracać do tematu mostu w Biskupicach, bo wiemy, że mogliśmy to zrealizować. Trochę mnie martwi takie przeciąganie inwestycji. A co najgorsze w tym wszystkim, w sierpniu 2019 r. powiat nie składał do Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych żadnej inwestycji. Nie wiem, czy to jakieś niedopilnowanie, czy brak zaangażowania.

Dalej się kłócą o Racławicką

Najdłuższą i pełną emocji dyskusję wywołał także remont ulicy Racławickiej.

– Okazuje się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Hejtowana w poprzedniej kadencji inwestycja, czyli 3-etapowy remont ul. Racławickiej jest teraz sztandarową inwestycją zarządu, na którą pozyskano najwięcej środków w przeciągu dwóch lat. Inwestycje w Świdniku powinny być priorytetowymi i cieszę się, że pan Jakson w końcu poszedł po rozum do głowy i zaczął chętnie inwestować także w powiatowe drogi – mówił J. Osina.

Na jego słowa zareagował przewodniczący Rady Powiatu, Andrzej Mańka.

– Może jest inaczej. To nie pan burmistrz poszedł po rozum do głowy, tylko obecny zarząd ma po prostu więcej rozumu, niż niektórzy członkowie poprzedniego zarządu. Żeby współpracować, trzeba mieć z kim. W kwestii Racławickiej, my nie krytykowaliśmy tego, że się ją robi, tylko kolejność prac. Ta część, którą państwo wyremontowaliście w roku wyborczym, była z tych trzech etapów, częścią najlepiej zachowaną. Człowieka, który częściej zmienia zdanie w zależności od tego gdzie siedzi, niż pan, na tej sali nie ma – odpowiadał Osinie Mańka.

D. Kołodziejczyk przypominał, że remont ciągu Racławicka-Armii Krajowej-Maczka celowo podzielono na trzy etapy i zaczęto od Racławickiej, żeby uzyskać jak największe dofinansowanie.

– Gdyby to zależało tylko od poprzedniego zarządu, najpierw zrobilibyśmy ul. Maczka, ale w naborach obowiązują pewne zasady. Natomiast pokażcie, ile macie nowych dokumentacji na obiekty mostowe, na drogi, bo tego nie widać. I nie mówię tego złośliwie. Ważę słowa, bo wiem, że pan starosta ma na mnie alergię – mówił Kołodziejczyk.

Osina dodawał, że regulamin konkursu na dofinansowanie Racławickiej był taki, że przyznawano punkty za kontynuację, a ul. gen. Maczka nie była związana z żadnym innym projektem.

– Bzdurą jest teza jakoby Racławicka była „politycznie fajniejsza”. Maczka było najłatwiejszą częścią tej inwestycji, co pokazuje choćby szybkość jej wykonania. Ja się z tego bardzo cieszę i chwalę zarząd, że świetnie realizuje przygotowane przez poprzedników zadania – mówił Osina i zwrócił się do Mańki. – Proponuję panie przewodniczący, zmienić ten styl recenzenta i nauczyciela, bo ja już nie wybieram się do żadnej szkoły.

Przewodniczący nie pozostawił tych słów bez riposty. – Do szkoły się nie wybieram, natomiast panu by się przydało. Szczególnie do szkoły dla uczniów, którzy mają kłopoty z przyswajaniem wiedzy. Mamy na sali lekarza. Myślę, że powinien przepisać panu jakieś kropelki na uspokojenie, bo pan bardzo nerwowo się wypowiada – mówił A. Mańka.

Studzić emocje starał się starosta Reszka, zapewniając, że nie ma alergii na radnego Kołodziejczyka, ale tylko dolał oliwy do ognia.

– Przypomnę, że zarząd powiatu wspólnie z pracownikami zdobył dofinansowanie na drugi etap Racławickiej. To PSL na czele z D. Kołodziejczykiem tego zadania nie chciał wprowadzić do budżetu i teraz próbuje nas upominać. Kadencja rozpoczęła się pod koniec 2018 roku. Kończymy sprzątać po poprzednikach i powoli wychodzimy na prostą. Po partnersku traktujemy wszystkich włodarzy gmin. To, że nie potrafiliście rozmawiać i już na końcówce realizacji inwestycji zarzucaliście pismami włodarzy, prosząc o dofinansowanie, to nie jest moja wina.

Dla ludzi nie jest ważne, czy my się tu kłócimy. Ważne, aby dana droga, czy chodnik zostały zrealizowane, a czy zostaną zrobione w 2019 czy 2020 r. z dofinansowaniem to istotna kwestia. Zmieniły się zasady naborów i wnioski trzeba było poprawiać, aby wpasowały się w nowe ramy. Wy dofinansowania nie otrzymaliście. A w 2019 roku nie złożyliśmy w drugim naborze wniosków dlatego, że wcześniej dostaliśmy rekordową dotację 8,8 mln zł na 4 inwestycje drogowe – mówił Reszka.

Na te słowa zareagował Kołodziejczyk. Przyznał że w sprawie Racławickiej wstrzymał się od głosu, ale dlatego, że powiat nie miał wiążącej deklaracji lub uchwały o współfinansowaniu ze strony miasta.

– To co powiedział starosta, nic nie wnosi. Na pierwszy etap Racławickiej poprzedni zarząd pozyskał środki z Narodowego Funduszu Przebudowy Dróg Lokalnych. Nasz wniosek na drugi etap także znalazł się na liście projektów dofinansowanych. W międzyczasie rząd zmienił nazwę programu, a nie było nowego naboru, to nie wy składaliście wniosek na drugi etap. A jak już tak chcecie się przerzucać odpowiedzialnością, to w poprzedniej kadencji, w każdej gminie były realizowane inwestycje. Nie drenowaliśmy samorządów gminnych jeśli chodzi o mosty; nie były naciskane, żeby dokładać do inwestycji z podatków lokalnych – mówił Kołodziejczyk.

Ostatecznie za udzieleniem absolutorium dla zarządu z tytułu wykonania budżetu za rok 2019 r. zagłosowało 12 radnych, a 5 wstrzymało się od głosu. – Dziękuję pracownikom starostwa, kierownikom i pracownikom jednostek powiatowych, bo tak zrealizowany budżet, te wszystkie inwestycje i działania podejmowane, to ciężka praca bardzo wielu osób, a my przy ich udziale realizujemy to, czego oczekują od nas mieszkańcy. Chciałbym też uczulić na pewną rzecz. Pięknie, że się różnimy i dyskutujemy natomiast ja za każdym razem apeluję, aby to było w pewnych granicach zdrowego rozsądku – mówił starosta.

Panie Jakubie, pan się nie boi

Już pod koniec obrad, J. Osina zwrócił uwagę, że mimo trwającej epidemii większość obecnych na sesji radnych, a także pracowników starostwa nie ma maseczek. Tych, którzy mieli je na twarzy przez całe obrady, można policzyć na palcach jednej ręki, a przypomnijmy, że jeszcze nie tak dawno powiatowy inspektor sanitarny apelował do mieszkańców, aby nie zapominali o obowiązku zakrywania ust i nosa.

– Padło tu dziś wiele razy słowo hipokryzja. Pozostawię to bez komentarza. Polecam za to państwu lekturę dokumentu powieszonego na drzwiach sali plenarnej z regulaminem sesji, podpisanego przez starostę Reszkę i punktu 12, który mówi o tym, iż wszyscy zgromadzeni powinni podczas sesji nosić maseczki – przypomniał Osina.

– Panie Jakubie, niech się pan nie boi; niech się pan rozejrzy wokół siebie, ludzie chodzą do pracy, jeżdżą komunikacją miejską, latają samolotami, robią zakupy, a pan się nadal boi. Myślę, że jesteśmy u końca pandemii i te nerwy, i pana strach są niepotrzebne. Pan, jako doktor filozofii, powinien być otwarty na rzeczywistość, a ja widzę, że jest pan na nią kompletnie zamknięty. Sala była dezynfekowana i zachowujemy odpowiednią odległość – mówił przewodniczący Mańka.

– Nie róbmy z siebie idiotów, większych niż jesteśmy – ripostował Osina. – Starosta wydał dokument, podpisał go i jest on jednoznaczny, a tymczasem większość z nas i jego pracowników do tego się nie stosuje. Ja bym na pana miejscu jednak z tym nie dyskutował. Może pandemia się kończy, ale codziennie umierają ludzie. Maski mają chronić nie nas, ale starszych ludzi, jak pan, jak moi rodzice, jak nasi dziadkowie.

Po tych słowach część radnych założyła maseczki. – Ja się cieszę, że pan Jakub Osina tak wiernie wykonuje polecenia pana starosty. To niewątpliwie krok we właściwym kierunku. Niech pan tak robi dalej – zakończył uszczypliwie dyskusje przewodniczący Mańka.

(w)