Siadł na butli i groził wybuchem?

Kto i dlaczego zadzwonił po straż pożarną? To było niepotrzebne. Ludzie myśleli, że coś się pali, a to było zwykłe, rodzinne nieporozumienie – dziwią się mieszkańcy Kurmanowa w gminie Białopole. Starszy mężczyzna chciał wysadzić w powietrze siebie wraz z całą posesją.

Pół wsi szepcze po kątach, co za szatański plan ułożył w głowie ich 81-letni sąsiad. Drugie pół nie wierzy w pogłoski o próbie samobójstwa rozszerzonego i dziwi się, że po „zwykłej awanturze” ktoś życzliwy ściągnął do nich policję i strażaków. Bo to przecież „starszy, normalny człowiek”, który nigdy nie stwarzał żadnych problemów.

Chodzi o zdarzenie z piątku, 13 lipca. Nocą, po kłótni z żoną mężczyzna miał wynieść na podwórze butlę z gazem, usiąść na niej i grozić, że doprowadzi do wybuchu. Wcześniej rzekomo usiłował wjechać traktorem w dom. Około godz. 22:30 ktoś z sąsiadów usłyszał krzyki, dostrzegł pobudzonego mężczyznę i zadzwonił po ratunek. Strażacy z OSP w Białopolu przyjechali zabezpieczyć teren, a policjanci szybko obezwładnili mężczyznę, który – jak się okazało – był nietrzeźwy. 81-latek trafił do chełmskiej izby wytrzeźwień, a policjanci założyli rodzinie Niebieską Kartę. (pc)