Siłownie pod kreską

Siłownie i kluby fitness zamknięte. Jednak nawet po otwarciu wielu klientów zapewne nie będzie ryzykowało zakażenia koronawirusem i będzie ćwiczyło w domach. – Nie zostaliśmy odłączeni od świata. Prowadzę darmowe treningi online. Pandemia i izolacja w domach to także szansa, aby w końcu zwrócić uwagę na siebie i swoje zdrowie – mówi Radosław Bierzanowski, chełmski trener personalny.

Zamknięte pomieszczenia, w których ćwiczy jednocześnie wiele osób, i używane przez wiele osób urządzenia mogą być sprzyjającym środowiskiem dla rozprzestrzeniania koronawirusa, dlatego politycy zapewne otworzą siłownie dopiero w ostatnim etapie odmrażania gospodarki. Właściciele chełmskich siłowni i klubów fitness mówią, że przestój zdemolował tę branżę. Niektórzy rozważają zamknięcie działalności. Wielu klientów przestawiło się na ćwiczenia w domu. Tak jest bezpieczniej i taniej. Poza tym w internecie jest mnóstwo prezentacji o tym, jak wykonać dobry trening w domu..

Mariusz Olszak z Siłowni Husaria w Chełmie mówi, że branża pada i zastanawia się, czy nie będzie musiał zakończyć działalności. – Najgorsza przez ten cały czas była niewiedza odnośnie tego, kiedy będzie można wznowić działalność – mówi M. Olszak. – Niektórzy nasi klienci przygotowują się w domach do zawodów czy mistrzostw. Pożyczamy im sprzęt, który i tak stałby bezużytecznie.

Sylwia Adamczyk z Joy Fitness w Chełmie, uważa, że branża się zmieni i nie będzie już w niej tak, jak do tej pory. – Liczymy się z tym, że na początku w ogóle może nie być zajęć grupowych – mówi S. Adamczyk. – Czekamy na możliwość wpuszczania klientów chociaż w ograniczonym zakresie. Będziemy się do tych zaleceń stosować. Korzystamy z niektórych ulg, nie zwalniamy pracowników.

– Zmniejszamy wydatki i liczymy straty – mówi Kamil Mirzwa z Fabryki Sportu w Chełmie. – Czas goi rany i wierzę, że nasza branża też wróci do normalności. Ale nawet, jeśli będziemy mogli otworzyć działalność w maju czy w czerwcu, to i tak wakacje są dla nas zazwyczaj martwym sezonem. O przebranżowieniu się jednak nie ma mowy. Niektórzy klienci dzwonią do nas i pytają, kiedy będą mogli do nas wrócić na treningi, bo brak im motywacji do ćwiczeń. Liczymy się jednak z tym, że ze względu na sytuację niektórzy już do nas nie wrócą.

Siłownia charakteru

Jeśli jesienią przyjdzie kolejna fala epidemii, ćwiczenia w domu mogą stać się normą. Wielu miłośników fizycznej rekreacji nie będzie ryzykować zakażenia. Radosław Bierzanowski, chełmski trener personalny, ma cenne wskazówki dla tych, którzy chcą zadbać o formę, nie chcą przytyć, ani – jak mówi – zwariować w trudnym czasie. On sam kwarantannę wykorzystuje na pisanie kolejnej książki pt. „Bądź nie do zatrzymania”. Tytuł jego pierwszej książki – „Siłownia charakteru” – oddaje sytuację, z którą mamy obecnie do czynienia. Bierzanowski radzi w niej, jak pracować nad swoimi słabszymi stronami.

– Mimo że siłownie są pozamykane, nie zostaliśmy odłączeni od świata, czyli od internetu – mówi Bierzanowski. – Dziś to właśnie tam kluby fitness i trenerzy, również ja, prowadzą treningi online. Moje są za darmo. Kryzys i pandemia, a raczej izolacja i zamknięcie nas w domach, mimo wszystko, jest także ogromną szansą, by w końcu zwrócić uwagę na siebie i swoje zdrowie.

Możemy mieć pretensje do rządzących naszym krajem i zapewne w większości przypadków jest to uzasadnione. Wtedy jednak narasta w nas frustracja, gniew, złość i nienawiść – kolejni wrogowie zdrowia. Zamiast komentować politykę, zajmijmy się swoimi sprawami. Mój cel to napisanie książki w sto dni. Premierę planuję w sierpniu. (t)