Skradli plakaty kandydatów

Afera w gminie Kamień. Z ogrodzenia w Pławanicach ktoś zerwał i ukradł plakaty wyborcze z kandydatami Prawa i Sprawiedliwości. Ostał się tylko wiszący obok baner bezpartyjnego Dariusza Stockiego, kandydata na wójta gminy Kamień. To on jako pierwszy zwrócił uwagę, że plakaty PiS-u skradziono. Sprawę wyjaśnia policja.

Banery i plakaty kandydatów to standardowy element każdej kampanii wyborczej. Wizerunki kontrkandydatów czasem „wiszą” obok siebie. Tak było w Pławanicach, gdzie na jednym ogrodzeniu prywatnej posesji umieszczono kilka banerów wyborczych. Jeden z nich prezentował Dariusza Stockiego, bezpartyjnego kandydata na wójta gminy Kamień.

Pozostałe plakaty przedstawiały kandydatów PiS: Marka Neckiera, rywalizującego ze Stockim o fotel wójta gminy Kamień, a także Piotra Szymczuka kandydującego na radnego powiatu chełmskiego i jednego z kandydatów do Sejmiku Województwa Lubelskiego. Banery zachęcające do oddawania głosów na poszczególnych kandydatów znajdowały się na siatce ogrodzeniowej już od jakiegoś czasu.

Gdy w środę, późnym wieczorem, skradziono z niej tylko plakaty kandydatów PiS w gminie Kamień zawrzało. Niektórzy mówią, że to polityczna prowokacja. Inni uważają, że to tylko głupi żart nieodpowiedzialnych małolatów, którzy nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji swoich działań i z tego, jaką burzę rozpętają. Co ciekawe, to Dariusz Stocki zauważył, że na ogrodzeniu brakuje plakatów PiS-u.

– W środę około godziny dwudziestej trzeciej wracałem do domu z prac w polu i wtedy zauważyłem, że w Pławanicach na ogrodzeniu nie ma banerów kandydatów PiS – mówi Stocki. – Natychmiast wykonałem telefon do Piotra Szymczuka, z którym od lat się koleguję i zapytałem czy wie, że na ogrodzeniu nie ma już między innymi jego plakatów. Ubolewam nad tym, że w naszej rodzinnej miejscowości doszło do takiej sytuacji. Stanowczo potępiam takie działanie i mam nadzieję, że organy ścigania ustalą sprawców tej kradzieży.

Stocki uważa, że to prowokacja polityczna. Uważa, że ktoś, kto zostawił tylko jego plakat a pozostałe zerwał chciał go zdyskredytować w oczach wyborców. Swojego oburzenia nie kryje też Piotr Szymczuk.

– O godzinie dwudziestej pierwszej przejeżdżałem tamtędy i wszystkie plakaty były na swoim miejscu, a za dwie godziny już nie były po nich śladu – mówi Szymczuk. – Widziałem, że trytytki, którymi plakaty były przymocowane zostały przecięte. Nie mam pojęcia kto mógł zniżyć się do takiego poziomu.

Marek Neckier również jest zdania, że to element „czarnej kampanii” wyborczej. W czwartek złożył na policji oficjalne zawiadomienie o kradzieży.

– Wartość plakatu nie jest duża, ale chodzi o kradzież, dlatego sprawę należy zgłosić organom ścigania – mówi Neckier.

Podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, potwierdza, że policjanci otrzymali takie zgłoszenie.

– Złożono zawiadomienie w sprawie kradzieży baneru, wyjaśniamy tę sprawę – mówi podkom. Czyż. (mo)