Śledztwo w sprawie wypadku zbiorowego

Prokuratura Rejonowa w Chełmie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku zbiorowego, w którym ucierpiało kilka pracownic Chełmskiego Parku Wodnego. – Postępowanie jest prowadzone dwutorowo: karne i z zakresu prawa pracy – mówi prokurator Andrzej Lebiedowicz. Zdaniem Zbigniewa Mazurka, prezesa aquaparku, nie ma mowy o winie pracodawcy. Inspekcja pracy wystąpiła do dyrektora obiektu, Mirosława Czecha, o wyjaśnienia.

W poniedziałek (6 listopada) do Prokuratury Rejonowej w Chełmie wpłynęło zbiorowe zawiadomienie o wypadku na terenie Chełmskiego Parku Wodnego, podpisane przez kilka pracownic spółki. Jak wynika z jego treści, w kręgielni Skanska (wykonawca budowy) zamontowała 148 szkodliwych dla oczu człowieka lamp z promieniowaniem UV, czego nie zauważył nikt z odpowiedzialnych za odbiór obiektu pracowników miejskiej spółki. W listopadzie ubiegłego roku, po kilku godzinach sprzątania i przygotowywania pomieszczenia przed uroczystym otwarciem aquaparku, grupa pracownic doznała poparzeń oczu (okulista stwierdził poparzenia rogówki, siatkówki i spojówki oczu, a w jednej z kobiet – zaćmę). Zaraz po zdarzeniu lampy natychmiast zostały wymienione na nowe. (Jak poinformował nas prezes spółki, Zbigniew Mazurek, pieczę nad montażem, odbiorem i wymianą lamp sprawował dyrektor Mirosław Czech). Z kolei na grudniowym spotkaniu z pokrzywdzonymi Mazurek miał powiedzieć poparzonym pracownicom, że zdarzenia nie można traktować jako wypadek w pracy, a później miał zadeklarować, że pokryje koszty ich leczenia i porozmawia z prezesem spółki Skanska o rekompensacie dla nich. Po miesiącach czekania na ruch firmy Skanska pracownice postanowiły oficjalnie zgłosić wypadek w pracy i ubiegać się o odszkodowanie z ZUS. 11 września złożyły pismo w tej sprawie, ale prezes nie odpowiedział, więc na początku października poszło kolejne pismo z żądaniem protokołu powypadkowego. Postępowanie ruszyło, a o sprawie dowiedziała się Państwowa Inspekcja Pracy.
– Protokół bhp został sporządzony i zatwierdzony, postępowanie jest w toku. Inspektor Państwowej Inspekcji Pracy zwrócił się do dyrektora, który był odpowiedzialny za inwestycję, o ustalenie, kto instalował i odbierał lampy – mówi Z. Mazurek.
Prezes aquaparku zapewnia, że nie wie nic o prowadzonym śledztwie i nie chce komentować sprawy, dopóki nie zostanie wezwany na składanie zeznań. – W żadnym wypadku nie doszło do tego zdarzenia z winy pracodawcy – podkreśla prezes Mazurek.
Jak na razie postępowanie toczy się w sprawie, a nie przeciwko. Pierwsze przesłuchania już się odbyły. Prokuratura zleciła też „ściągnięcie” dokumentacji medycznej poparzonych pracownic spółki.
– Postępowanie jest prowadzone dwutorowo. W kierunku niezgłoszenia wypadku i ewentualnego dochodzenia przez pokrzywdzone odszkodowania z tytułu wypadku, a także w kierunku odpowiedzialności za wykroczenia przeciwko prawom pracowników – tłumaczy Andrzej Lebiedowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Chełmie.
Chodzi o wykroczenie z art. 283 par. 1 kodeksu pracy, za co grozi pracodawcy grzywna, a także przestępstwa z art. 220 i 221 kodeksu karnego („Kto, będąc odpowiedzialny za bezpieczeństwo i higienę pracy, nie dopełnia wynikającego stąd obowiązku i przez to naraża pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3” i „Kto wbrew obowiązkowi nie zawiadamia w terminie właściwego organu o wypadku przy pracy lub chorobie zawodowej albo nie sporządza lub nie przedstawia wymaganej dokumentacji, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych albo karze ograniczenia wolności”).
O sprawie informowaliśmy dwa tygodnie temu („Poparzyły oczy w aquaparku”). (pc)