Słoneczny Świdnik wciąż w powijakach

– Ta inwestycja idzie miastu jak krew z nosa. Przed nami kolejne lato bez otwartego basenu, a pewnie i za rok, a jak tak dalej pójdzie, to i za dwa lata dalej nie będzie się gdzie popluskach w Świdniku, chyba, że w fontannach – mówią z przekąsem świdniczanie. Ratusz tłumaczy, że przygotowania do budowy kompleksu cały czas trwają, a że przedsięwzięcie jest ogromne, więc i formalności dużo.


Na basen z prawdziwego zdarzenia mieszkańcy Świdnika czekają od lat. Kiedy robi się gorąco, ci, którzy mogą uciekają z miasta nad pobliskie jeziora, inni szukają ochłody w przydomowych ogródkach lub przy miejskich fontannach. Świdniczanie z sentymentem wspominają dawne czasy, kiedy w letnie dni otwarty basen przy Fabrycznej tętnił życiem.
Stary kompleks sportowy Avii miasto odkupiło kilka lat temu z zamiarem przywrócenia mu dawnego blasku. Od tamtej pory rozpoczęły się przygotowania do stworzenia miejsca będącego sportowo-rekreacyjnym sercem Świdnika. W lipcu ub. r. ogłoszono przetarg na budowę nowoczesnego kompleksu basenów (z krytą pływalnią, basenami zewnętrznymi, boiskami do piłki nożnej, siatkówki, koszykówki i zewnętrzną siłownią oraz potrzebną infrastrukturą). Niestety pierwszy przetarg na baseny nie zakończył się sukcesem – nie wpłynęła ani jedna oferta. Podjęto wówczas decyzję o udzieleniu zamówienia z wolnej ręki.

Do rozmów zaproszono kilku potencjalnych wykonawców – potentatów w branży budowlanej i mających doświadczenie w budowie basenów. Po wstępnych rozmowach do złożenia oferty zaproszony został koncern Skanska. Jakiś czas później urząd miasta poinformował, że postępowanie zostało unieważnione, bo negocjacje ze Skanską nie doprowadziły do porozumienia w zakresie wszystkich postanowień przyszłej umowy i ostatecznie firma podjęła decyzję o niekontynuowaniu dalszych rozmów. Wtedy do rozmów zaproszono firmę Warbud. W grudniu ub. r. urzędnicy tłumaczyli, że negocjacje z nią wciąż trwają.

– Ta inwestycja idzie miastu jak krew z nosa. Wygląda na to, że jeszcze ani za rok, ani za dwa lata nie mamy co liczyć na otwartą pływalnię w Świdniku – mówi z przekąsem jeden z naszych czytelników.
Urząd miasta tłumaczy, że choć fizycznie tego jeszcze nie widać, prace nad przygotowaniem inwestycji wciąż trwają i są zaawansowanie.

– Wyjaśniamy kilka bardzo ważnych kwestii dotyczących m.in. koncepcji zagospodarowania całego terenu, ilości miejsc parkingowych na działce, na której inwestycja będzie zlokalizowana i kończymy pocerowanie związane z ze złożeniem ostatnich już dokumentów do uzyskania decyzji środowiskowej. To są najważniejsze kwestie, nad którymi teraz pracujemy i bez ich wyjaśnienia nie możemy ruszyć naprzód – wyjaśnia Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika.

Kiedy te wszystkie zagadnienia uda się „dograć”, następnym krokiem będzie finalizacja negocjacji i podpisanie umowy z wykonawcą. Ten potencjalny, firma Warbud, jest ponoć poważnie zainteresowana budową basenów w Świdniku, ale postawił miastu kilka warunków. Jakich? Ratusz na razie nie zdradza.

Wstępnie na budowę basenów przy Fabrycznej w kasie miasta zaplanowano ok. 30 mln zł, ale na tej kwocie pewnie się jednak nie skończy.

– To, co zostało wpisane w budżet, to środki, które miasto mogło zabezpieczyć na ten cel. Do realnej wartości zamówienia zapewne będziemy musieli jeszcze dołożyć – tłumaczy M. Piotrowicz.

Według wstępnych zapowiedzi baseny przy Fabrycznej miałyby być gotowe na wakacje 2019 roku. Dziś o przewidywanym terminie zakończenia inwestycji miasto mówić nie chce. Jak zaznaczają urzędnicy, poinformują o tym dopiero po podpisaniu umowy z wykonawcą.
(w)