Słowne starcie wójta z radną

Ewa Traczyńska, radna gminy Gorzków, dała popalić wójtowi Markowi Kasprzakowi. Na ostatniej sesji rady gminy między nimi doszło do słownej utarczki, w której radna zarzuciła włodarzowi, że nie zleca koszenia traw, wycinki zarośli i kompletnie nie dba o opuszczony zabytkowy dworek w Wielkopolu.

W punkcie wolne wnioski na sesji rady gminy Gorzków Ewa Traczyńska, reprezentująca Wiśniów i Widniówkę, po raz kolejny zapytała wójta Marka Kasprzaka o zabytkowy dworek w Wielkopolu. Ze słów radnej wynika, że obiekt niszczeje, a gminie jakby nie do końca na nim zależało. Traczyńska stwierdziła, że są powybijane szyby w oknach, o czym mówiła jeszcze w lipcu br. i przez dwa miesiące urzędnicy nie wstawili nowych, ani też nie zabezpieczyli okien przed wejściem do budynku postronnych osób.

Radna zarzuciła wójtowi, że gmina nie zleca koszenia traw, ani też wycięcia krzaków. – Gorzków jest pępkiem świata, a w Wiśniowie się nie kosi. Ale schody prowadzące do urzędu gminy są naprawiane każdego roku – mówiła wzburzona radna Traczyńska.

Wójt Kasprzak na początku wyjaśnił temat schodów. – Trzeba wybudować nowe. Do czasu, kiedy tego nie zrobimy, co roku musimy je naprawiać, wypełniać szczeliny, żeby woda tam nie spływała i mróz nie rozsadził schodów. Czy one są piękne? Urząd w środku też nie był piękny, ale przeznaczyliśmy na prace remontowe odpowiednią kwotę i dziś wejście do gminy sprawia przyjemność. Pani radna nie wie, że mamy wiele innych problemów, ważniejszych od tych schodów – mówił.

Następnie wójt odniósł się do zabytkowego dworku. – Wiadomo, że obiekt nie jest monitorowany. Mimo to, staramy się i robimy, co możemy, by ta pielęgnacja terenu wokół niego była zachowana. Szybę w oknie można zbić w każdej chwili – wyjaśniał.

Radna przypomniała, że problem zgłosiła jeszcze w lipcu. – Mamy więcej problemów, są różne sprawy, które należy od ręki załatwić – wtrącił Kasprzak.

Traczyńska nie dawała za wygraną. – W gminie pracuje tyle ludzi, że mogą je przecież załatwić. A z drugiej strony nie dają rady dwóch desek w oknie przybić – ironizowała radna.

Wójt zapewnił, że aż tylu pracowników w urzędzie nie ma. – Temat zostanie jednak załatwiony, a pani, jeśli będzie na to panią stać, podziękuje za to na następnej sesji – stwierdził Kasprzak, czym rozjuszył radną Traczyńską.

– Panu mam dziękować?! Pan to robi dla siebie, czy dla gminy?! Za wszystko trzeba dziękować?! – oburzyła się radna.

Wójt Kasprzak zreflektował się i poprosił, żeby radna jego słowa odebrała jako żart. – To jeszcze niech pan zadba o skoszenie trawy – wtrąciła Traczyńska.

Tym razem wójt się zdenerwował. – Pani ma tylko jeden temat: koszenie traw. Żaden radny w tej sprawie do urzędu się nie zgłosił, bo każdy robi sobie to we własnym zakresie. Tylko pani jedna, a to podciąć gałęzie, a to skosić trawę. To jest pani domena. Czemu pani o koszeniu nie wspomniała na zebraniu we wsi? – zapytał wzburzony Kasprzak.

– O koszeniu traw mówię co tydzień! – odpaliła Traczyńska.

Wójt zmienił temat i wrócił do zabytkowego dworku w Wielkopolu. – Sprawa powybijanych szyb w oknach gdzieś nam uciekła. Nie mamy swojego stolarza, musimy zamawiać szyby w Krasnymstawie. Kiedyś był pan Edzio i zawsze szybę dociął – tłumaczył wójt i zapewnił, że problem zostanie rozwiązany.

Do dyskusji włączył się przewodniczący rady gminy Konstanty Nieścior. Zasugerował, aby gmina zaczęła szukać chętnego i sprzedała dworek. – Ktoś może się trafi i zainwestuje swoje pieniądze, odbuduje obiekt, i doprowadzi do dawnej świetności – argumentował.

Władze gminy Gorzków nie chcą jednak lekką ręką pozbywać się dworku, w którym wcześniej mieściła się m.in. szkoła podstawowa. – Nie jest tak, że o obiekt gmina nie dba – mówi Piotr Cichosz, zastępca wójta. – Kosimy raz, lub dwa razy w roku. Wybite okna staramy się sukcesywnie naprawiać. Budynek stoi na otwartej przestrzeni, teren nie jest ogrodzony i każdy może wejść, i wyrządzić szkody. Przypomnę, że tam jest ponad 4 ha, w tym park. Wiele drzew to zabytki, pomniki przyrody.

Gdybyśmy mieli to sprzedać, to na pewno nie za małe pieniądze. Temat ten wraca średnio co dwa lata. Radni sugerują sprzedaż, ale też warto poszukać lepszych rozwiązań, konstruktywnych pomysłów. Po zamknięciu szkoły temu miejscu należałoby nadać nową funkcję. Problem jest dość szeroki. Na ten moment jedynym rozwiązaniem jest zainstalowanie monitoringu czy fotopułapek – dodaje P. Cichosz. (s)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here