Śmierć na torach

Tragedia w Rejowcu Fabrycznym. Leżącego na torach 37-letniego mieszkańca gminy Rejowiec Fabryczny potrącił szynobus. Mężczyzna w stanie krytycznym trafił do chełmskiego szpitala, gdzie zmarł po kilku godzinach. Dlaczego 37-latek leżał na torach? Śledczy wyjaśniają okoliczności tego dramatu.

Był sobotni poranek (11 sierpnia). Początek weekendu. Około godziny 8 rano wielu mieszkańców Rejowca Fabrycznego jeszcze spało. Nagle w okolicy rozbrzmiały syreny służb ratunkowych, zwiastujące, że gdzieś niedaleko doszło do nieszczęścia. Rzeczywiście, chwilę wcześniej na torach w rejonie ul. Chełmskiej i Cichej szynobus relacji Lublin – Bełżec potrącił człowieka. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna, 37-letni mieszkaniec gminy Rejowiec Fabryczny, leżał wraz z rowerem na torowisku. Pociągu niestety nie udało się wyhamować na czas.

Dramat rozegrał się na oczach około dwudziestu przerażonych pasażerów szynobusu. Kierownik pociągu natychmiast zawiadomił służby ratunkowe. Na miejsce przyjechała załoga karetki, policja, straż pożarna, funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei. Poszkodowany 37-latek jeszcze żył, ale był w krytycznym stanie. Reanimowano go. Z uzyskanych kilka godzin po wypadku informacji wynikało, że pod kołami pociągu mężczyzna stracił prawą nogę. 37-latek został przewieziony do chełmskiego szpitala. Obrażenia, które odniósł zagrażały jego życiu. Niestety, tego samego dnia w godzinach popołudniowych 37-latek zmarł.

– Do wypadku doszło, gdy mężczyzna przebywał w miejscu niedozwolonym – mówi Marcin Żywiołek, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Straży Ochrony Kolei. – Szczegóły wypadku ustali specjalnie do tego powołana przez Kolej komisja. Każdego roku dochodzi w kraju do około dwustu tego typu wypadków w miejscach, w których przejście przez tory jest niedozwolone. Stąd patrole szlaków kolejowych przez funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei.

Dlaczego mężczyzna leżał na torach? Zasłabł? Był trzeźwy czy pod wpływem środków odurzających, a może była to próba samobójcza? Śledczy ustalają okoliczności tragedii. Wiadomo, że maszynista był trzeźwy. Podróżni, którzy jechali szynobusem przeżyli chwile grozy, ale nie odnieśli obrażeń. Kontynuowali jazdę innym pociągiem. Do sprawy wrócimy. (mo, fot. KWP)