Śmierć w Cersanicie

52-latek z Chełma pracował przy maszynie, która pod ciśnieniem usuwa niedoróbki z form sanitarnych, które powstają w krasnostawskim Cersanice. W pewnej chwili źle się poczuł, przewrócił i zmarł.
Dramat rozegrał się w sobotę, 14 stycznia po godz. 14. W krasnostawskim oddziale Cersanitu pracował m.in. 52-latek z Chełma. Śledczy nie mają informacji o tym, by na coś chorował, a mimo to mężczyzna nagle źle się poczuł w pracy i zmarł.
Na ciele zmarłego nie znaleziono żadnych podejrzanych śladów czy ran. Być może okaże się, że zmarł np. na zawał.
– Choć nic nie wskazuje na to, by do śmierci pracownika przyczyniły się osoby trzecie, zleciliśmy sekcję zwłok. Od jej wyników zależy np. czy prowadzić będziemy śledztwo w kierunku złamania zasad BHP – mówi Zenon Bolesta, szef Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie. (kg)