Śmigłowce nie dają spać

Mieszkańcy Uhra w gminie Chełm skarżą się, że śmigłowce startujące i lądujące na lotnisku w Depułtyczach Królewskich nie dają im się wyspać. – Od trzech tygodni hałasują tak, że nie da się zmrużyć oka – narzekają.

Przed tygodniem pisaliśmy o niepokoju, jaki wśród mieszkańców naszego regionu wywołały liczne przeloty bojowych śmigłowców. Mieszkańcy zastanawiali się, czy ta mobilizacja może oznaczać jakieś zagrożenie. Jak wyjaśnialiśmy, loty te to element szkolenia sił zbrojnych i straży granicznej. Ale mieszkańcom Uhra i kilku innych miejscowości sąsiadujących z lotniskiem w Depułtyczach Królewskich loty te szczególnie dają się we znaki.
– Latają i hałasują o najróżniejszych porach. Loty w dzień nie są tak uciążliwe. Ale te nocne, to jakiś koszmar. Jestem na tabletkach nasennych, bo inaczej nie mogę zasnąć. A co mają powiedzieć rodziny z małymi dziećmi? – skarży się jedna z Czytelniczek. Podkreśla, że wcześniej sąsiedztwo lotniska nie było uciążliwe, ale od kilku tygodni nie idzie wytrzymać.
– Jeszcze zanim lotnisko powstało, zapewniano nas, że wcale nie odczujemy, że ono tu jest. I tak rzeczywiście było. Nawet ten piknik lotniczy, który odbywał się w czerwcu to nic przy tym hałasie, jaki mamy teraz – twierdzi kobieta.
Łukasz Puzio, dyrektor Centrum Lotniczego Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie, tłumaczy, że uczelnia nie ma wpływu na to, co aktualnie dzieje się na lotnisku. Trwają tam wojskowe ćwiczenia.
– W Depułtyczach Królewskich Stacjonują śmigłowce Wojska Polskiego, co ma związek z odbywającymi się ćwiczeniami. Nie informują nas o lotach, ani terminach, w jakich one będą się odbywać. Latają też nocą, bo nasze lotnisko ma odpowiedni certyfikat. Dostajemy polecenie „z góry”, aby udostępnić lotnisko. Prawdopodobnie ćwiczenia mają się skończyć jeszcze w sierpniu, ale szczegółów nie znamy – mówi Ł. Puzio. (w)