Soboń i górnicy

Wiceminister Artur Soboń przeszedł swój pierwszy poważny test na kolejnym odcinku, na który pchnęła go matka-partia. Udało się podpisać porozumienie z Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjno-Strajkowym, reprezentującym interesy organizacji górniczych. Sytuacja była tym bardziej napięta, że już ponad 200 górników podjęło protest pod ziemią, pozostając w kopalniach.


Według osiągniętego kompromisu zakłady te będą mogły liczyć na wsparcie z budżetu państwa do 2049 r., kiedy to zgodnie z przyjętymi przez rząd celami klimatyczno-energetycznymi, zostaną zamknięte. Jak podkreślił jednak wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, którego rząd oddelegował do niezwykle trudnych rozmów z górnikami, umowa obejmuje m.in. gwarancję zatrudnienia do emerytury pracowników zatrudnionych bezpośrednio przy wydobyciu i mechanicznej obróbce węgla. Oczywiście jednak, dla „sytuacji niemożliwych” pozostawiono furtki, w rodzaju odpraw i świadczeń przedemerytalnych – zastrzegł Soboń.

– Kolejną troską rządu będzie kompleksowy program zagospodarowania i rewitalizacji terenów pogórniczych, czym zajmie się kolejny, specjalny pełnomocnik – zapowiedział wicemin. Soboń podsumowując negocjacje. Jego zdaniem porozumienie stanowi wyznaczenie „uczciwej, sprawiedliwej drogi do transformacji polskiego górnictwa i energetyki”. Według związkowców – to ostateczny koniec historycznie jednej z najbardziej znaczących branż polskiej gospodarki. Tyle, że rozłożony w czasie…

TAK