Socjalni podrażnieni prądem

Zdaniem mieszkańców elektryczne ogrzewanie nie tylko jest drogie, ale też nie spełnia dobrze swojej funkcji, bo w mieszkaniach pojawia się wilgoć i grzyb

– Płacimy niebotyczne rachunki za prąd – skarżą się mieszkańcy budynku socjalnego przy ul. Racławickiej w Świdniku. Jak mówią, wszystko przez to, że ogrzewanie, w tym także wody, jest na prąd. Chcieliby, aby miasto podłączyło ich mieszkania do miejskiej sieci ciepłowniczej, ale póki co na to się nie zanosi.


Mieszkańcy budynku socjalnego przy ul. Racławickiej w Świdniku skarżą się na olbrzymie rachunki na prąd. Jak mówią wszystko przez to, że w lokalach jest elektryczne ogrzewanie.
– Zazwyczaj mam włączony tylko telewizor i lodówkę. Kuchenki na szczęście są gazowe. Po zmroku siedzę przy lampce. Światło zapalam tylko w kuchni i łazience, bo są dosyć ciemne. Kaloryfery w naszych mieszkaniach też są elektryczne Co dwa miesiące płacę mniej więcej 300-500 zł za prąd. Przy moich skromnych dochodach to naprawdę olbrzymia kwota. Co z tego, że czynsz jest tu niski? Nie zawsze mogę go zapłacić, bo najpierw muszę mieć pieniądze na prąd, by go nie odłączyli – mówi jedna z mieszkanek budynku.
Kobieta dodaje, że woda również jest podgrzewana elektrycznie, co także generuje duże koszty.
– W łazience mam olbrzymi bojler, który zżera mnóstwo prądu. Niektórzy sąsiedzi pozmieniali sobie dostawców prądu i mają trochę taniej, ale nie wiem, czy to na dłuższą metę dobre rozwiązanie – uważa kobieta.
Mieszkańcy są zdania, że miasto powinno zmienić system ogrzewania budynku, najlepiej podłączając go do miejskiej sieci ciepłowniczej.
– Skoro miasto stać na wybudowanie nowej siedziby dla urzędników, to niech też ulży zwykłym mieszkańcom. Nasz budynek na pewno można byłoby podłączyć do sieci PEC-u, podobnie jak budynki Spółdzielni Mieszkaniowej. To są mieszkania socjalne, a opłaty są tu niebotyczne – skarży się kobieta.
Andrzej Piasecki, prezes PK Pegimek, spółki, która administruje lokalami, wyjaśnia, że póki co gmina nie ma planów podłączenia budynku do miejskiej sieci ciepłowniczej, a mieszkańcy otrzymując mieszkanie socjalne, doskonale wiedzieli, jakie są w nich warunki.
– Zamysł gminy był właśnie taki, aby mieszkania były ogrzewane elektrycznie – tłumaczy A Piasecki. – Dzięki takiemu rozwiązaniu wiadomo, kto i ile prądu zużył, i otrzymuje za to stosowny rachunek. Z lokalami socjalnymi jest taki problem, że część ich mieszkańców nie płaci czynszu. Są np. budynki, gdzie opłaty regularnie uiszcza tylko dwóch spośród kilkudziesięciu lokatorów. Gdyby mieszkania były podpięte do miejskiej sieci, istniałoby ryzyko, że część mieszkańców także tych opłat uiszczać nie będzie. A w tej sytuacji, kiedy chociaż jeden z lokatorów płaciłby za ogrzewanie, nie można byłoby odciąć dopływu ciepła. To z kolei generowałoby zadłużenie w PEC-u, spółka musiałaby do tego dopłacać, czyli w konsekwencji dopłacaliby wszyscy mieszkańcy. (w)