Sokół już ostrzy pazury

Świdnicki ratusz zaczyna kolejną batalię z gawronami. Tym razem do boju wysyła sokolnika.


Świdnik wojuje z gawronami od lat. Ptaki zakładają gniazda na niemal wszystkich drzewach w centrum miasta, zanieczyszczając chodniki, parkowe alejki, skwery, samochody, a przy tym niemiłosiernie hałasując od świtu do nocy. Miasto co roku stara się pozbyć gawronów, prześwietlając korony drzew, zdejmując ich gniazda, czy strasząc ptaki emitowanymi z głośników dźwiękami drapieżników, a nawet dronem. Bez większego skutku. Ornitolodzy szacują, że populacja ptaków w mieście przekroczyła już 50 tys., czyli jest ich więcej niż samych mieszkańców Świdnika.

O tym, jak poradzić sobie z uciążliwymi ptakami i przepędzić je poza miasto, od lat debatują miejscy radni. Na jednej z ubiegłorocznych sesji padł pomysł, by spróbować założyć gniado sokołów, które skutecznie odstraszają wronowate, na kominie ciepłowni Veolia, lub zatrudnić sokolnika. Postawiono na drugie z tych rozwiązań, na co w budżecie miasta na 2020 rok zarezerwowano 90. tys. zł.

– Ze straszeniem gawronów ruszymy jeszcze w tym miesiącu. Przygotowaliśmy mapę z miejscami, które sokolnik będzie patrolować, Będą to m.in. centrum miasta i teren między ul. Fabryczną i al. Lotników Polskich, czyli okolice Parku Avia – mówi Marcin Dmowski, wiceburmistrz Świdnika.

Oprócz tego miasto zamierza nadal prowadzić akcję usuwania gniazd, głównie w centrum Świdnika, na co przeznaczono ok. 10 tys. zł. Pośpiech jest wskazany, bo wraz z wiosną i rozpoczęciem okresu lęgowego ptaków, wszelkie akcje zdejmowania gniazd lub wypędzania z nich ptaków jest zabroniony. JN