Solista odszedł przed koncertem

Przyjechał do Chełma i… dostał zawału. Węgierski solista skonał w toalecie na godzinę przed występem. Zwłoki leżały, a na scenie grała muzyka i tańczono wiedeńskiego walca.

Tragiczne sceny rozegrały się w czwartek (15 grudnia). Tego wieczoru w Chełmskim Domu Kultury miał się odbyć występ „Budapest Strauss Orchestra & Ballet” – blisko 40-osobowego zespołu wirtuozów tańca i muzyki Johanna Straussa. Na około godzinę przed występem jeden z głównych solistów udał się do zaparkowanego na tyłach ChDK autobusu, by skorzystać z toalety. Już nie wrócił. 48-letni Węgier zmarł podczas korzystania z ubikacji. Znaleźli go koledzy z orkiestry. Płakali rzewnymi łzami.
Organizatorzy zadecydowali, że koncert się jednak odbędzie. Po półgodzinnym opóźnieniu zespół wyszedł na scenę. Widzowie, którzy początkowo nie wiedzieli nic o tych tragicznych wydarzeniach, patrzyli na nerwowe ruchy i spojrzenia członków orkiestry. Podczas gdy na deskach ChDK odgrywano kolejne utwory, nieopodal (za garażami) zwłoki Węgra czekały na przyjazd policji i prokuratora.
Prawdopodobnie mężczyźnie „wysiadło” serce. Udział osób trzecich został wykluczony, a prokuratura wystąpiła o powiadomienie o zgonie ambasady węgierskiej. Następnego dnia miały miejsce oględziny zwłok.
Pod koniec koncertu, kiedy nieświadoma niczego publiczność domagała się bisu, na scenę wyszedł zdruzgotany kierownik zespołu wraz z tłumaczem i powiedział widzom o tragedii. (pc)