Spacery powróciły

W ostatnią niedzielę na placu przy fontannie zebrali się mieszkańcy, którzy postanowili reaktywować ideę „Świdnickich Spacerów”. Ponownie, jak przed laty, powodem wyjścia na ulice miała być, zdaniem organizatorów, propaganda przekazywana przez narodowe media. Przedstawiciele świdnickiego PiS twierdzą, że to populizm związanego z lewicą Stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa, dlatego środowiska prawicowe zorganizowały drugi protest – przeciw ich zdaniem, kłamliwym informacjom, podawanym w TVN
czy „Gazecie Wyborczej”.
Idea „Świdnickich Spacerów” narodziła się 35 lat temu, kilka miesięcy po wprowadzeniu stanu wojennego. Pierwszy raz protestujący wyszli na ulice Świdnika 5 lutego 1982 roku. Uczestnicy spacerowali w porze „Dziennika Telewizyjnego”, protestując w ten sposób przeciwko podawanej w nim propagandzie.

Po 35 latach spacery odbyły się ponownie i nie tylko jako happening mający przypominać wydarzenia z czasów stanu wojennego. W minioną niedzielę Stowarzyszenie Świdnik Wspólna Sprawa zorganizowało akcję pod hasłem „Świdnickie Spacery – REAKTYWACJA”.
– Uważamy, że po ponad 3 dekadach wróciła konieczność głośnego mówienia o tym, że publiczne media, które wszyscy – jako obywatele, sponsorujemy, stały się znów tubą prymitywnej propagandy jednej partii – mówi Jakub Osina, ze stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa i członek zarządu powiatu – Obecny „Dziennik telewizyjny” TVP to już nie jest program informacyjny, tylko pisowska propaganda.
W minionym tygodniu idea została poparta przez znanych opozycjonistów: Henryka Wujca i Władysława Frasyniuka. Powrót do spacerów od początku popierał również Andrzej Sokołowski, jeden z przywódców strajków w PZL-Świdnik i twórca podziemnej Solidarności.
– Wszyscy mieliśmy trochę stracha, że nikt tu nie przyjdzie, że świdniczanie nadal hołubią powiedzenie Kurskiego (prezesa TVP), że ciemny lud wszystko kupi. Ja uważam, że świdniczanie dzisiaj, tutaj, pokazali że mają prawo do demonstrowania – mówił w minioną niedzielę Andrzej Sokołowski.

Na placu przy fontannie, gdzie znajduje się obelisk upamiętniający „Świdnickie Spacery”, zebrała się spora grupa protestujących. Ich inicjatywa wywołała ostre protesty. – Ci ludzie nie mają moralnego prawa zabierać głosu w tej sprawie. To są spadkobiercy lewicy – mówił Mirosław Kaczan, jeden z działaczy podziemnej Solidarności. – Ja tym ludziom nie przeszkadzam. Niech organizują sobie swoje święta lewicowe, ale niech nie zagarniają naszej wolności, którą my sobie wywalczyliśmy.
Na placu przy fontannie pojawiła się również druga grupa demonstrantów związana z organizacjami prawicowymi. Na ich transparentach można było przeczytać hasła skierowane przeciw informacjom podawanym w TVN czy „Gazecie Wyborczej”.
– Protestujemy przeciwko niektórym kłamliwym mediom i propagandzie, a także przeciw tym, którzy dzisiaj ten protest organizują – mówił Andrzej Mańka, radny powiatowy z klubu PiS – Porozumienie Prawicy. – Rozszerzamy ten protest na wszystkie kłamliwe media, również nasze powiatowe.

Chwilę później obie protestujące grupy przemaszerowały ul. Niepodległości. Zdezorientowani świdniczanie nie kryli oburzenia całą sytuacją. – Byłam wśród protestujących w PZL. Teraz zostałam nazwana przez przedstawicieli prawicy „czerwoną hołotą” – mówiła rozgoryczona jedna z uczestniczek reaktywowanych „Świdnickich Spacerów”. (kal)