On spał, a garnek się palił

W ubiegły czwartek, 2 listopada, kwadrans przez godz. 23 świdniccy strażacy otrzymali wezwanie do Trawnik. O pomoc prosili mieszkańcy jednego z bloków zaniepokojeni tym, że na klatce schodowej czuć spaleniznę. Swąd wydobywał się tylko z jednego z mieszkań – podejrzewano, że doszło w nim do zwarcia instalacji elektrycznej. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, okazało się, że żadnego spięcia nie było. Palił się za to garnek pozostawiony na kuchence gazowej. Jak się okazało, właściciel mieszkania był na miejscu. Nie wiadomo, dlaczego nie wyłączył kuchenki na czas i nie słyszał wołań sąsiadów, którzy wcześniej dobijali się do jego drzwi. Najprawdopodobniej zasnął. (w)