Sparta nie była sobą

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – HURAGAN MIĘDZYRZEC PODLASKI 0:4 (0:2)


0:1 – Olszewski (13 karny), 0:2 – Renkowski (19), 0:3 – Renkowski (59), 0:4 – Radziszewski (63).

SPARTA: Podlipny – Figura (46 Głowacki), Paździor, Kić, Oleksiejuk (65 Martyn), Borówka (46 Huk), Wołos, Starok, Pokrywka, Jasiński (72 Kasperek), Kuśmierz (65 Karwowski).

Nie tak wyobrażali sobie inaugurację piłkarskiej czwartej ligi kibice w Rejowcu Fabrycznym. Miejscowa Sparta po słabym występie uległa Huraganowi Międzyrzec Podlaski różnicą aż czterech goli.

– Mieliśmy plan na to spotkanie – mówił po meczu Bartosz Bodys, trener Sparty. – Zdawałem sobie sprawę, że piłkarsko Huragan to mocna drużyna, dlatego też nie chcieliśmy iść na wymianę ciosów. Ustawiliśmy się w niskim pressingu, starając się agresywnie doskakiwać do rywali i po odbiorze piłki przechodzić do szybkiego kontrataku. Niestety, zabrakło w moim zespole agresji, zadziorności, a w dodatku zostawialiśmy rywalowi za dużo wolnego miejsca na boisku.

Zawodnicy Sparty w sobotnie południe nie byli sobą. Po odbiorze piłki brakowało im podejmowania szybkich decyzji. Nie wiedzieli, gdzie grać piłkę, czy do skrzydłowych, czy napastnika. – Traciliśmy dużo sił w obiorze i gdy już przejęliśmy piłkę, nie mieliśmy pomysłu, co z nią zrobić – wyjaśnia Bartosz Bodys. – Zabrakło nam czysto piłkarskich argumentów, które posiadał Huragan. Przeciwnik mógł się podobać, grał pewnie, naprawdę poukładany zespół.

Spartę z rytmu mogła wybić sytuacja z 13 min., kiedy to sędzia odgwizdał przeciwko gospodarzom problematyczny rzut karny. – Z naszej perspektywy wyglądało to inaczej. Kić doskoczył do napastnika, gdzieś tam zderzyła się noga z nogą, zawodnik gości upadł i jedenastka. Ta sytuacja na pewno nie pomogła nam w realizacji naszego planu – przekonuje szkoleniowiec Sparty.

Kilka minut później gospodarze stracili drugiego gola. Huragan wykorzystał złe zachowanie zawodników Sparty przy rzucie rożnym. – Popełniliśmy błędy w kryciu i straciliśmy drugą bramkę – opowiada B. Bodys. – Niestety dalej brakowało nam dobrych decyzji po odbiorze piłki. Przytrafiają się nam katastrofalne błędy. Ciągnie się to od meczu ze Startem Krasnystaw.

W drugiej połowie miejscowi starali się odmienić losy meczu. – Próbowaliśmy coś zrobić, poszukać kontaktowego gola, ale w kuriozalny sposób straciliśmy bramkę na 0:3. Przeciwnik wyrzucał aut. Piłkę dostał niepilnowany w środku boiska zawodnik, podciągnął z nią kilkanaście metrów i huknął z 30 m nie do obrony. Czwarty gol, który padł kilka minut później, to również efekt bardzo złego krycia w polu karnym – podkreśla szkoleniowiec Sparty.

Gospodarze mogli pokusić się o kontaktowego gola. W 70 min. sędzia podyktował rzut karny, ale bramkarz Huraganu odbił piłkę po strzale Andrzeja Głowackiego. Dobitka Przemysława Huka była niecelna. – Musimy podnieść się, trzeba wyeliminować błędy, jakie dziś zostały popełnione, bo jak tak dalej pójdzie, będziemy mieli problemy w każdym meczu. Drużyna musi właściwie zareagować – uważa trener Bodys.

Spartę w 2. kolejce czeka mecz wyjazdowy z Lublinianką. Spotkanie odbędzie się w sobotę 8 sierpnia o 17.00 na boisku na Wieniawie. (r)