Sparta Rejowiec w dołku

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – ŁADA BIŁGORAJ 0:4 (0:1)


0:1 – Dorosz (27), 0:2 – Grasza (65), 0:3 – Podo (78), 0:4 – Grasza (90+1).

SPARTA: Podlipny – Oleksiejuk, Paździor, Osoba (69 Kiejda), Wójcik (80 Hawerczuk), Barabasz, Kasperek, Wołos, Martyn, Jasiński, Głowacki.

Coś złego dzieje się z piłkarzami Sparty Rejowiec Fabryczny. Zespół trenera Bartosza Bodysa doznał drugiej z rzędu porażki w stylu, który chluby nie przynosi. – Podobnie jak z Granitem w Bychawie, nie byliśmy sobą, nie funkcjonujemy dobrze jako drużyna. Gramy chaotycznie, bez pomysłu, nie ma komu wziąć ciężaru gry na siebie, za szybko pozbywamy się piłki, na ogół są to zagrania niedokładne. Trudno myśleć o korzystnym wyniku, jeśli przez 90 minut stwarza się jedną dogodną okazję do zdobycia bramki – powiedział po meczu kierownik Sparty, Andrzej Wilczyński.

– Można powiedzieć, że dostaliśmy dziś tęgie lanie, Łada była zespołem lepszym i wygrała zasłużenie. W każdej formacji były błędy, nie reagowaliśmy we właściwych momentach, czego przykładem był drugi gola dla gości. Sędzia podyktował jedenastkę, który obronił Patryk Podlipny, odbijając piłkę przed siebie. Pozwoliliśmy jednak na to, by inny zawodnik, nie wykonawca karnego, dopadł do piłki i strzelił gola. Po meczu porozmawialiśmy po męsku, musi nastąpić jakieś przełamanie w naszej grze.

Potrzebujemy dobrego meczu, zwycięstwa, może to w jakiś sposób pozwoli chłopakom uwierzyć we własne możliwości. Musimy też pamiętać, że choć mamy w kadrze również doświadczonych zawodników, ogranych nawet w trzeciej lidze, to jednak większość naszych piłkarzy gra pierwszy sezon na czwartoligowym poziomie – dodaje A. Wilczyński.

Przed Spartą wyjazdowy mecz w Łęcznej, przeciwko rezerwom Górnika. Spotkanie odbędzie się w niedzielę 20 bm. o godz. 13.00. (r)