Sparta źle nie grała, a przegrała…

POWIŚLAK KOŃSKOWOLA – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 2:1 (0:1)
0:1 – Martyn (30), 1:1 – Kobus (53), 2:1 – Gil (57).


SPARTA: Podlipny – Krystjańczuk (78 Osoba), Kurzyna, Paździor, Wójcik, Martyn, Wołos, Kasperek (62 Bielak), Barabasz (58 Jasiński), Adamiec, Głowacki (84 Kiejda).

Beniaminek z Rejowca Fabrycznego na pierwszy swój po powrocie do czwartej ligi mecz udał się do bardzo groźnego zwłaszcza na własnym obiekcie Powiślaka Końskowola. I choć prowadził do przerwy, w drugiej połowie pozwolił doświadczonemu rywalowi na zdobycie dwóch goli w odstępie czterech minut.

Sparta rozpoczęła spotkanie skoncentrowana i w pierwszej połowie nie pozwoliła rywalowi narzucić jego styl gry. Powiślak zagrażał głównie po stałych fragmentach, gdzie górował warunkami fizycznymi. Strzały zawodników gospodarzy albo mijały bramkę Podplinego, albo udanie interweniował bramkarz gości. Sparta próbowała odgryzać się szybkimi atakami i w 30 min. dopięła swego. Po koronkowej akcji, dośrodkowaniu, zgraniu piłki głową, przewrotką uderzał Mateusz Adamiec, piłka odbiła się od słupka, dopadł do niej Jakub Martyn i uderzeniem głową z najbliższej odległości dał prowadzenie swojej drużynie. Powiślak próbował jeszcze wyrównać, ale do przerwy wynik nie uległ zmianie.

Drugą połowę piłkarze Sparty rozpoczęli od dość szybkiej utraty dwóch bramek, choć trener Bartosz Bodys uczulał swoich podopiecznych, że Powiślak postawi wszystko na jedną kartę i pierwszy kwadrans dla gości będzie najważniejszy. Obrona beniaminka nie poradziła sobie z dokładnymi dośrodkowaniami, po których padły bramki dla miejscowych. Najpierw z pierwszej piłki w długi róg uderzył Kobus, a kilka minut potem strzałem głową Podlipnego pokonał Gil. Powiślak częściej był w posiadaniu piłki, szukał trzeciej bramki i Sparta miała trochę szczęścia.

W ostatnich 10 minutach goście śmielej zaatakowali i niewiele brakowało, a doprowadziliby do remisu. W zamieszaniu podbramkowym po strzale Konrada Kiejdy zawodnik Powiślaka wybił piłkę z linii bramkowej, ratując swój zespół przed utratą gola. W ostatnich sekundach z dalekiej podróży wróciła również Sparta. Obrońca gości również musiał wybijać piłkę z linii bramkowej po strzale jednego z zawodników z Końskowoli. Mimo porażki, piłkarze z Rejowca Fabrycznego pozostawili po sobie w Końskowoli dobre wrażenie. (r)