„Spektrum” cyrkowej harmonii

Od piątku do niedzieli (18-20 bm.) Centrum Spotkania Kultur zdominowali artyści nowego cyrku. Lubelska Fundacja Sztukmistrze i Warsztaty Kultury w Lublinie przy wsparciu Carnival Otwarta Przestrzeń Cyrkowa wystawili tu widowisko „Spektrum”, pełne żonglerki, akrobatyki i iluzji optycznej.
Początek zapowiada się jak etiuda cyrkowa, lecz później to już niemal show – tak przynajmniej spontanicznie reagują widzowie. Spektakl zaczyna… trening „szczypiorniaka”? Tak może kojarzyć się skecz, w którym białe „piłki” krążą między „zawodnikami”. I trzeba naprawdę dużego refleksu, by nadążyć tu z oglądaniem śmigających kul. Oby tak trenowały polskie drużyny piłki ręcznej.
Wkrótce przestrzeń wypełnia zaawansowana żonglerka (5-6 takich piłek), którą prezentuje Artur Perskawiec. Spektakl ma iście rodzinną atmosferę, bo z widowni aż rwie się do tej zabawy jego 5-miesięczna córeczka Matylda na rękach żony Anny. Ogromnie cieszy fakt, że między rzędami spotkać można dużo dzieci – to czas dla nich wymarzony: słychać okrzyki maluchów, wchodzą z aktorami w interakcje…
Jakub Szwed „czaruje” wszystkich żonglerskimi kółkami, które w jego rękach nabierają własnego życia… Następnie do akcji wchodzą cyrkowe maczugi. Solo, duo i w kwartecie następuje ich wymiana w locie. A to bardzo trudna żonglerska konkurencja, bryluje w niej Mateusz Kownacki.

Wiele wysiłku wkłada Daniel Chlibiuk w sztukę opanowania megahula-hoop, którym kręci jak tylko chce i jeździ na tym sprzęcie dobrych kilka minut po scenie. Ale zebrał tyleż owacji publiczności.

Maczugi w pokojowej roli

Te widowiskowe rekwizyty stale się tu przewijają i doprawdy, lepiej gdy nimi się żongluje, aniżeli… Jednak wielu widzów fascynuje wyrafinowana zabawa z kulo-piłkami. Czterech wcześniej wymienionych artystów wykazuje tu wręcz kocią zręczność. Charakteryzuje ich przy tym vis comica, niekiedy duży talent aktorski. W czwórkę stanowią też kolektyw reżysersko-choreograficzny. Pomoc konferansjersko-techniczną zapewnia Marek Żmuda, a konsultacje artystyczne Grzegorz Kondrasiuk. Spektakl firmuje Kolektyw L-Ł (co należy rozumieć Lublin-Łódź). Świetnie dobrana, sugestywna muzyka dopełnia urody tego spektaklu. Taką rozrywkę można z powodzeniem polecić całym rodzinom.
„Spektrum” opracowano ponad rok temu na Carnaval Sztukmistrzów 2015, lecz trudno go trzymać w artystycznym kufrze. Teraz na nowo zbiera zasłużone oklaski.
Jego animatorzy zapalili Lublin nowym cyrkiem, ale zachęcają też całą Polskę do nowego spojrzenia na sztukę cyrkową.

Czym jest nowy cyrk? Nie ma jednej odpowiedzi, lecz można wskazać cechy wspólne pokazów: brak tresury zwierząt, mniejsze znaczenie areny i namiotu cyrkowego, zamiana jednolitej estetyki na wiele form prezentacji, zmniejszenie roli samodzielnych popisów na rzecz kolektywnych koncepcji – często dramaturgicznych.
– Dla nas nowy cyrk to piękno, energia, odwaga, kreatywność bez eksploatacji zwierząt – mówi z pasją Joanna Reczek, która czuwa nad całością. I przy okazji promuje Europejską Konwencję Żonglerską (EJC) 2017, bo oto w lipcu przyszłego roku znów w Lublinie pojawią się cyrkowcy ze wszystkich zakątków świata.
Marek Rybołowicz