Spięcia na linii

Linia wysokiego napięcia (400kV), która ma połączyć Chełm z Lublinem, przebiegać będzie przez około 470 działek w powiecie chełmskim. Ich właścicielom należą się odszkodowania i w tej sprawie wkrótce zgłoszą się do nich przedstawiciele wykonawcy. Ale słup energetyczny można postawić nawet bez zgody właściciela działki. Bo chodzi o inwestycję celu publicznego.

Inwestorem realizującym budowę linii 400 kV Chełm – Lublin Systemowa są Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Głównym wykonawcą inwestycji jest firma wywodząca się z Chin. Podwykonawcą jest Agencja Promocji Inwestycji z Warszawy, która odpowiada za proces formalno-prawny, czyli m.in. dokumentację. Linia gotowa ma być w 2020 r. Przecinać ma trzy powiaty (lubelski, łęczyński i chełmski) oraz dziewięć gmin (Niemce, Wólka, Spiczyn, Łęczna, Puchaczów, Cyców, Siedliszcze, Wierzbica, Chełm). Sieć przebiegać ma przez 2100 nieruchomości, w tym przez około 470 działek w powiecie chełmskim. Niedawno zakończono spotkania informacyjne z mieszkańcami. Ostatnie dwa spotkania przeprowadzono w gminie Chełm (w Stawie i Nowosiółkach), gdzie instalacja przebiegać ma przez około 240 nieruchomości.
– Nie wszyscy wiedzieli, że takie spotkanie jest zaplanowane – mówi jeden z mieszkańców gminy Chełm. – Tymczasem dotyczy to dużej liczby osób. Niektórzy mają zastrzeżenia, co do tego, jaki wpływ linia ma na zdrowie, nie mówiąc już o kwestiach własnościowych.
Lucjan Piotrowski, zastępca wójta gminy Chełm, twierdzi, że informacje o spotkaniach wysłano do tych mieszkańców, przez których nieruchomości przebiegać ma linia.
– Zabiegałem o to, aby o zebraniach powiadomiono każdego właściciela gruntu, którego dotyczyć ma inwestycja – mówi wicewójt Piotrowski. – Na spotkaniu przedstawiono mapy z proponowanym przebiegiem sieci. Wszystko wyjaśniono i omówiono. Ta linia jest potrzebna. Chodzi o poprawę jakości przesyłu energii elektrycznej i niezawodności zasilania.
Ale nie wszystkich mieszkańców, przez których działki przebiegać ma linia, łatwo do tego przekonać. Ludzie obawiają się, że inwestycja spowoduje spadek wartości ich nieruchomości. Przedstawiciele wykonawcy wkrótce zapukają do ich drzwi, aby negocjować warunki umowy i odszkodowania. Ale i tak ostatnie słowo należy do inwestora, który nawet bez zgody właściciela działki może realizować inwestycję. Umożliwiają to przepisy, bo chodzi o tzw. inwestycję celu publicznego. Właścicielom nieruchomości, na których mają być postawione słupy i przez które przebiegać ma linia, przysługują odszkodowania. Jak wyjaśniają w Agencji Promocji Inwestycji chodzi o dwa rodzaje słupów: tzw. przelotowe o wysokości 60-62 m w miejscach, gdzie sieć biegnie w linii prostej, a także tzw. słupy załamowe o wysokości 40-42 metrów – w miejscach, gdzie linia zakręca. Odległość od słupa do słupa to około czterysta – czterysta pięćdziesiąt metrów.
Nie chodzi o to, aby stawiać komuś słup na środku posesji – mówi Jarosław Kowalski, przedstawiciel wykonawcy inwestycji. – Każdego właściciela nieruchomości odwiedzi nasz przedstawiciel z tzw. operatem szacunkowym, na który składa się wynagrodzenie z tytułu ustanowienia służebności przesyłu, a także odszkodowanie za spadek wartości nieruchomości. Nie mogę podać kwot, bo każda umowa jest indywidualna i zależy od wielu czynników. Prowadzone są negocjacje z właścicielem nieruchomości. Jeśli się nie zgadza na to, aby przez jego nieruchomość przebiegała linia czy stanął na niej słup, wówczas przepisy pozwalają mimo wszystko inwestorowi na zajęcie nieruchomości. Linia jest budowana i potem właściciel ma możliwość dochodzić swoich praw w sądzie. Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko. Przepisy dają inwestorowi taką możliwość, bo chodzi o inwestycję celu publicznego.
Przedstawiciele wykonawcy twierdzą, że nie ma dowodów na to, że przebywanie w pobliżu linii stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia. Ze względu na chęć zapewnienia pełnego bezpieczeństwa ustanowiono ograniczenia budowy takich instalacji nie bliżej niż 35 m od budynków mieszkalnych.
W gminie Chełm linia przecinać ma około 240 nieruchomości (najwięcej w Józefinie – ponad sto, Ochoży-Kolonii – ponad pięćdziesiąt, Parypsach – ponad trzydzieści, a także po kilkanaście działek w Nowosiółkach Kolonii, Horodyszczu Kolonii i Horodyszczu). (mo)