Spięcia przy budżecie

III sesja Rady Miasta Rejowiec Fabryczny IX kadencji

– Czy zdawaliście sobie państwo sprawę, że mamy tak tragiczny budżet, że inwestycji być może nie będzie, bo mamy lukę? – pytał na ubiegłotygodniowej sesji burmistrz Rejowca Fabrycznego Gabriel Adamiec. Pytania kierował do radnych poprzedniej kadencji, głównie zaś swoich oponentów. Ci oceniają, że burmistrz nieco się zagalopował, a obejmując władzę powinien wiedzieć, że sytuacja finansowa miasta nigdy nie była różowa.

„Budżet tragiczny”

Ostatnia (27.05) sesji Rady Miasta Rejowiec Fabryczny nie przebiegła w spokojniej atmosferze. Emocji dostarczył wybór komisji i ustalenie wysokości wynagrodzenia burmistrza (piszemy o tym w oddzielnym tekście), ale też punkt dotyczący kondycji finansowej miasta. Dane przedstawił nie burmistrz Gabriel Adamiec, a skarbnik Sławomir Kowalski. Jak przekazał, opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej dotycząca wykonania budżetu za 2023 r. jest pozytywna, ale inspektorzy zwrócili uwagę na deficyt operacyjny.

– Nie jest on zaskoczeniem, bo tak jest od kilku lat, choć co do zasady ustawa o finansach publicznych nie pozwala na uchwalanie i wykonywanie budżetu z deficytem operacyjnym, czyli różnicą między dochodami a wydatkami bieżącymi, ale spowodowane covidem i wojną na Ukrainie zmiany w przepisach złagodziły wymogi dotyczące wskaźników budżetu, dzięki czemu w ujęciu uśrednionym wciąż jeszcze mieścimy się „w normie” – mówił S. Kowalski.

Ubiegły rok miasto zakończyło deficytem w wysokości 1,3 mln zł, w tym ok. 690 tys. zł to tzw. deficyt operacyjny (pierwotny plan zakładał, że deficyt będzie jeszcze wyższy i wyniesie ok. 2,5 mln zł, ale dzięki wielu zmianom budżetowym dokonywanym w ubiegłym roku udało się go zmniejszyć). Źródłem pokrycia luki budżetowej miały być wolne środki z poprzedniego roku w wysokości ok. 1,2 mln zł, ale na skutek słabszego wykonania budżetu będzie ich mniej, bo tylko 300 tys. zł, co oznacza, że do zbilansowania wyniku operacyjnego w tym roku brakuje miastu 900 tys. zł.

– Mamy przed sobą wyzwanie (…). Dzięki nadwyżce w 2022 r., nawet jeśli w tym i kolejnym roku wykonamy budżet „na minusie”, to formalnie jeszcze nic się nie dzieje. Jednak trzeba dążyć, żeby deficytu nie było, ponieważ wskaźnik ten determinuje również inną ważną sprawę, jaką jest obsługa zadłużenia – mówił skarbnik.

Kowalski podkreślał, że brak równoważenia się wydatków i dochodów nie jest dla budżetu Rejowca Fabrycznego nowym zjawiskiem i gdyby nie zasilenia z budżetu państwa w czasie pandemii, miasto już pewnie wcześniej miałby ujemny wynik. Wspomniał także, iż mimo prawdopodobieństwa pewnych nieplanowanych wpływów (m.in. ok. 300 tys. zł z wygranej sprawy sądowej o zwrot VAT od inwestycji) zrównanie dochodów i wydatków będzie trudne, a miasto musi ograniczać wydatki, zwłaszcza że wpływ na nie mają także czynniki niezależne od samorządu. W ostatnich latach znacznie wzrosły koszty związane z utrzymaniem oświaty. Dziś miasto dokłada do niej ok. 4 mln zł rocznie, a jeszcze pięć lat temu była to połowa tej kwoty. Liczba uczniów, mająca bezpośredni wpływ na wysokość otrzymywanej subwencji oświatowej, maleje, zaś wynagrodzenia nauczycieli i pracowników niepedagogicznych oraz koszty utrzymywania obiektów oświatowych rosną. Tylko w latach 2018-2023 miasto dołożyło do oświaty ponad otrzymane subwencje i dotacje kwotę blisko 16,5 mln zł. Nie bez wpływu na budżet miasta pozostaje także wzrost wynagrodzenia minimalnego. W 2019 r. wypłacone wynagrodzenia dla pracowników UM i jego jednostek stanowiły w budżecie kwotę 7,6 mln zł; w 2023 r. -10,9 mln zł.

Duże koszty generuje także pomoc społeczna, zwłaszcza utrzymanie mieszkańców w DPS-ach (w tym roku miasto zapłaci za to ok. 700 tys. zł, jeszcze 3 lata temu było to 360 tys. zł). Koszty generuje także spłata kredytów i odsetek (z końcem ubiegłego roku dług miasta sięgał nieco ponad 11 mln zł; na koniec tego roku ma ono wynieść 10,6 mln zł).

Skarbnik dodał, że choć założeniem budżetu na 2024 r. było realizowanie tych inwestycji, na które pozyskano środki zewnętrze, to niewykluczone, że będzie trzeba z czegoś rezygnować.

– Trzeba będzie pochylić się nad realizacją budowy hali z rządowego programu Olimpia, gdzie wkład własny sięga 800 tys. zł. Drugą kwestią do przedyskutowania będzie projekt, który zakłada wyposażenie ciepłowni i szkoły w instalacje OZE. Tu wkład własny to 400 tys. zł. Być może będzie konieczność przesunięcia w czasie tej inwestycji albo sfinansowania udziału własnego pożyczką ze stałym oprocentowaniem – wskazywał skarbnik.

Zimny prysznic dla burmistrza

– Czy zdawaliście sobie państwo sprawę, że mamy tak tragiczny budżet? – pytał po wystąpieniu skarbnika radnych poprzedniej kadencji burmistrz Adamiec. – Że nie mamy na nic pieniędzy? Że wynagrodzenia dla urzędników we wrześniu będą zagrożone? Że inwestycji być może nie będzie, bo mamy lukę w budżecie?

Bezpośrednio zwrócił się do radnego Mariusza Gramsa, pytając czy jako wiceprzewodniczący wiedział, w jak złym stanie jest budżet.

– Nie wybrzmiało to na żadnej sesji. Budżet był dobry, skoordynowany. Co mam teraz powiedzieć mieszkańcom? – pytał radnego burmistrz.

– Czy to jest sesja, czy jakiś egzamin? Pan burmistrz chyba poszedł za daleko – odpowiadał Grams.

Głos zabrała także radna Dorota Tyrańska, która przypominała, że dane dotyczące budżetu, w tym luki oświatowej, wielokrotnie były prezentowane przez poprzedniego przewodniczącego Roberta Szweda, a biorąc udział w sesjach G. Adamiec musiał zdawać sobie sprawę, jak wyglądają finanse miasta.

Burmistrz, komentując dla nas ostatnią sesję, przyznał, że stan finansów miasta był dla niego „zimnym prysznicem”.

– Jesteśmy zostawieni przez byłego burmistrza z bardzo złym budżetem. Po przedstawieniu na moją prośbę raportu budżetu przez skarbnika miasta okazało się, że kondycja finansowa jest tak trudna, iż realizacja wszystkich inwestycji obiecywanych w kampanii przez byłego burmistrza stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Mimo tego zrobię wszystko, aby nas nie ominęły inwestycje. Stąd już na początku kadencji moje wizyty w Starostwie Powiatowym oraz Urzędzie Wojewódzkim – komentuje burmistrz.

Zaskoczenia „niewiedzą” burmistrza nie kryje Robert Szwed, przewodniczący RM Rejowiec Fabryczny poprzedniej kadencji. Jego zdaniem burmistrz Adamiec swoim wystąpieniem pozwolił sobie na zbyt wiele.

– Podczas wielu sesji Rady Miasta poprzedniej kadencji omawiałam i prezentowałem sprawy dotyczące kondycji miejskich finansów – mówi R. Szwed. – Także podczas ostatniej sesji minionej kadencji przedstawiłem i szeroko omówiłem prezentację z wykonania budżetu miasta za 2023 rok. Cóż, ale dla pana Adamca były to wątpliwej wartości merytorycznej przedstawienia. Pan Adamiec, który był w miarę częstym gościem na sesji Rady Miasta, kiedy omawiałem sprawy miejskich finansów i ich kondycji, słuchał i dużo notował. Ale czy słyszał? Dzisiaj, zamiast zarządzać miastem, bezpodstawnie atakuje radnych, którzy są w opozycji do niego i jego stronników. Zapomina lub dalej nie wie, że to Rada Miasta kontroluje działalność burmistrza, jest organem stanowiącym, natomiast burmistrz organem wykonawczym. Rada Miasta podejmuje kolegialnie decyzje w formie uchwał. Jeżeli pan Adamiec pyta radnych Dorotę Tyrańską i Mariusza Gramsa, czy wiedzieli o trudnej sytuacji finansowej miasta i próbuje w sposób mało kulturalny ich atakować oraz rozliczać, to niech najpierw o to samo zapyta radnych ze swojego obozu, tj. Piotra Kociubińskiego, Jacka Słotwińskiego oraz Arkadiusza Szczołko, którzy także byli radnymi poprzedniej kadencji. Radni ci zawsze głosowali za uchwałami dotyczącymi budżetu miasta w poprzedniej kadencji rady.

Szwed dodaje, że słaby wynik operacyjny budżetu miasta jest jego bolączką od kilkunastu lat i nie powinien być dla nowego burmistrza, jako osoby od wielu miesięcy interesującej się życiem samorządu, zaskoczeniem.

– Na dynamiczny wzrost wydatków bieżących budżetu miasto często nie ma żadnego wpływu. Pomimo takich niekorzystnych trendów potrafiliśmy w ostatniej kadencji wykonać inwestycje o łącznej wartości ok. 24,5 mln zł, przy minimalnym wzroście zadłużenia miasta (o kwotę tylko 750 tys. zł). Poziom finansowania wydatków majątkowych dochodami majątkowymi był wysoki i wyniósł 85,5 proc., co oznacza, że miasto bardzo skutecznie pozyskiwało środki zewnętrzne na inwestycje. Sytuacja bieżącego budżetu miasta od lat była trudna, ale my potrafiliśmy z tą sytuacją jakoś sobie radzić i tego też oczekuję od obecnej władzy – komentuje R. Szwed. (w)

News will be here