Spółdzielcy czekają na wyrok

Grupa spółdzielców, ale również Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku, niecierpliwie czeka na prawomocny wyrok w sprawie legalności dokonanego w 2017 roku przez walne spółdzielni wyboru członków obecnej rady nadzorczej. Sąd I instancji w grudniu ubiegłego roku stwierdził, że trójka z nich została wybrana nielegalnie. Spółdzielnia odwołała się od wyroku, ale jeśli sąd apelacyjny utrzyma go w mocy, ważność wszystkich decyzji podejmowanych przez władze spółdzielni w ostatnich trzech latach stanie pod wielkim znakiem zapytania.


Początki tej sprawy sięgają roku 2017. Wówczas na czerwcowym walnym w Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku wybrano nową, zmniejszoną z 15 do 9 członków radę nadzorczą. O miejsce w niej ubiegało się 26 kandydatów, a ostatecznie głosami większości spółdzielców do rady dostali się: Jan Pyszniak, Konrad Sawicki, Marian Gołębiowski, Paweł Walczak, Katarzyna Denis, Andrzej Krawczyk, Marta Krawczyk, Andrzej Kukawski i Karol Łukasik. Grupa członków spółdzielni zakwestionowała wybór trzech ostatnich osób, jeszcze przed walnym podnosząc, że w myśl statutu spółdzielni, w ogóle nie mogły one kandydować.

Swoje wątpliwości spółdzielcy zgłosili do sądu wnosząc o uchylenie wyboru tej trójki do rady nadzorczej z uwagi na naruszenie prawa spółdzielczego i statutu spółdzielni. W pozwie M. Krawczyk zarzucono, że jako najemca lokali użytkowych nie powinna startować do rady, bo prowadzi działalność konkurencyjną wobec SM. Zastrzeżenia dotyczące A. Kukawskiego (dziś już nie jest członkiem rady; ani członkiem SM – przyp. aut.) autorzy pozwu tłumaczyli tym, że w momencie wyboru do rady był on kierownikiem referatu zamówień publicznych w Wydziale Inwestycji Urzędu Miasta, co narusza interes spółdzielni.

Uwagi pod adresem K. Łukasika, który wówczas był rzecznikiem prasowym świdnickiego ratusza, dotyczyły miejsca zamieszkania. Zdaniem powodów znalazł się w radzie niezgodnie ze statutem spółdzielni, który mówi, że można kandydować z osiedla, na którym się mieszka. Konkretnie chodziło o to, że nie jest zameldowany w lokalu, w którym mieszkał. Zarzucano mu również, że rzekomo został członkiem spółdzielni na miesiąc przed walnym i to nie jako właściciel mieszkania, a garażu.

Wówczas w rozmowach z „Nowym Tygodniem” przewodniczący radny nadzorczej SM w Świdniku, Konrad Sawicki tłumaczył, że zarzuty te nie są trafione.

– Pan Łukasik jest właścicielem nieruchomości w spółdzielni i jak każdy jej członek ma prawo startować w wyborach do rady. Jeśli chodzi o pracę pana Kukawskiego, z tego co wiem, jego stanowisko pracy opisane w pozwie nie pokrywa się ze stanem faktycznym. A pani Krawczyk za kadencji poprzedniej rady nadzorczej prowadziła taką samą działalność; umowa była skonstruowana identycznie i żaden z tych panów wówczas nie zgłaszał uwag, mimo tego, że jeden z nich sam był przecież członkiem rady – mówił nam w 2018 r. K. Sawicki.

Po dwóch latach procesu, w grudniu 2019 roku zapadł wyrok. Sąd podzielił stanowisko powodów i uchylił wybór trzech członków rady nadzorczej.

– Spółdzielnia się od niego odwołała. Bieg sprawy na kilka miesięcy wstrzymał koronawirus. Teraz czekamy na termin kolejnej rozprawy i liczymy na to, że decyzja pierwszej instancji zostanie podtrzymana – mówią Stanisław Blicharz i Zygfryd Juszczyński, reprezentujący autorów pozwu, dodając, że proces w I instancji trwał aż dwa lata, m.in. dlatego, że przewodniczący rady Konrad Sawicki, aż 8, czy 9-krotnie nie stawił się na wyznaczony termin rozprawy.

– Miał ponoć wnieść istotne dla sprawy zeznania, ale ani razu nie udało mu się dotrzeć do sądu – wytykają spółdzielcy.

Nie tylko sąd

Grupa spółdzielców nie tylko czeka na prawomocny wyrok sądu, ale również decyzję Krajowej Rady Spółdzielczej w Warszawie, do której poskarżyli się na panujący – ich zdaniem – w spółdzielni chaos organizacyjno-prawny. W skierowanym do KRS piśmie wytykają władzom spółdzielni m.in., że mimo wyroku sądu pierwszej instancji, rada nadzorcza nie podjęła decyzji, by do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy, zawiesić w prawach tych członków, co do których legalności wyboru są zastrzeżenia.

– Uwagę na ten fakt zwróciła lustratorka, która na zlecenie Regionalnego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Lublinie przeprowadziła pełną lustrację naszej spółdzielni za lata 2016-2018. Rodzi się pytanie, czy podejmowane decyzje i uchwały rady nadzorczej nie zostały przyjęte z naruszaniem przepisów i czy w przypadku uprawomocnienia się wyroku, osoby te będą zobowiązane do zwrotu pobranych diet i za jaki okres – zastanawiają się spółdzielcy.

W piśmie do KRS wytykają również, że podczas walnego w 2018 roku rada nadzorcza, mimo pisemnego wniosku członków spółdzielni, nie uwzględniła w porządku obrad udzielenia absolutorium ówczesnemu prezesowi Markowi Słotwińskiemu i wiceprezes Wiesławie Wypchło. Spółdzielcy napisali również, że na przestrzeni ostatnich trzech lat pracy „obecnej rady nadzorczej i zarządu spółdzielni pracownicy zwracają uwagę na ciągły brak szacunku do nich, ciągłe zastraszanie zwolnieniem lub degradacją zajmowanych stanowisk. Utrudniony jest także dostęp do informacji dla członków spółdzielni o bieżącej działalności i jej wynikach”.

O przedstawienie swojego punktu widzenia odnośnie tych spraw chcieliśmy poprosić przewodniczącego rady nadzorczej SM w Świdniku K. Sawickiego. Niestety nie odbierał naszego telefonu. Nie odpisał również na wysłanego maila. Do sprawy wrócimy. (w)