Spółdzielnia samych swoich?

Zatrudnianie znajomych, kuzynów, a także członków rodzin innych pracowników – zarzuca władzom Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej mieszkanka miasta. Witold Bazan, prezes KSK, nie ma sobie nic do zarzucenia.

W ubiegłym tygodniu dotarł do nas list od jednej z mieszkanek Krasnegostawu. Jego autorka twierdzi, że w Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej panuje nepotyzm. – Mój mąż jest elektrykiem z zawodu i posiada bardzo duże doświadczenie – pisze kobieta. – Od wielu lat jeździ na budowy w całej Polsce, postanowił więc poszukać pracy na miejscu i złożył podanie do Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Nie było żadnego odzewu – opowiada.

Kilka tygodni temu mieszkanka Krasnegostawu dowiedziała się, że jeden z elektryków zatrudnionych w KSM odchodzi na emeryturę. – Mój mąż ponownie zaniósł CV. Jednak znajomi pracownicy Spółdzielni powiedzieli mu to, o czym wszyscy wiedzą. Prezes KSM Witold Bazan zatrudnia tylko swoich i dawno ma już kogoś na to stanowisko – dowiadujemy się. Kobieta pisze dalej, że jeżeli ktoś nie jest bliskim kogoś z kierownictwa KSM, nie ma szans na pracę w Spółdzielni, nawet jeśli jest fachowcem i ma bogate doświadczenie zawodowe.

– Lista zatrudnionych znajomych jest bardzo długa. Były radny (…) wywalczył stanowisko kadrowej dla swojej córki, a dla syna stanowisko mistrza, z którego ten pan po kilku latach zrezygnował. Inny były radny (…) wsadził syna na stanowisko biurowe, a następnie swoją synową. Prezes Bazan na stanowisku jednego z kierowników obsadził swojego przyjaciela, a na stanowisku murarza człowieka bez doświadczenia tylko z powodu tego, że jego ojciec jest dobrym kolegą prezesa – wylicza autorka listu. Twierdzi też, że wiele osób zatrudnionych w Spółdzielni po godzinach, za darmo, pracowało na letniej „posesji prezesa”.

– Lub np. zatrudniony kilka lat temu lakiernik – przyjaciel prezesa, który nie ma doświadczenia na koparce, ale jest prywatnym szoferem prezesa. Prezes Ciechański z kolei stanowisko mistrza na ciepłowni obsadził swoim siostrzeńcem, a na stanowisku gospodarczym od kilku lat pracuje jego kuzyn, a w tym roku na stanowisku murarza zatrudnił narzeczonego swojej córki – czytamy.

Pozwoliliśmy zapoznać się z treścią anonimu Witoldowi Bazanowi. Oto jak zawartość listu komentuje prezes KSM: – Odpowiadając na prośbę o komentarz do anonimu w sprawie rzekomej odmowy zatrudnienia na stanowisko elektryka z dużym doświadczeniem wyjaśniam: 1. Do Zarządu Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej nie wpłynęło podanie o zatrudnienie na stanowisko elektryka, nie było więc podstaw do odmowy.

Tak więc kwestionowana przez autora anonimu polityka kadrowa spółdzielni nie mogła stanowić podstawy do odmowy zatrudnienia kandydata, którego nie było. 2. Zarząd Spółdzielni prowadzi politykę kadrową zatrudniając osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie dające rękojmię należytego wykonywania obowiązków. Jest to jedyne kryterium stosowane przy przyjęciu do pracy – czytamy w mailu od Bazana. (kg)