Spotkanie po latach w Woli Uhruskiej

Pierwsze huczne „Spotkanie po latach” zorganizowano w Woli Uhruskiej w roku 1999. Przyjechały wówczas z kraju i ze świata osoby, które jako małe dzieci w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych przebywały z rodzicami w tej miejscowości na tzw. wakacyjnym „letnisku”. W następnych latach spotkania takie odbywały się sporadycznie w wąskich gronach, w zależności od sytuacji osobistej uczestników. Pierwszej imprezie przyświecało piękne motto z utworu K.I.Gałczyńskiego „Jeśli kiedyś będziesz w wielkiej biedzie, zagubiony w plątaninie lat, do altany dawnej cię powiedzie, zaprowadzi szafirowy ślad”.
Od roku 2012, grupa osób z Woli przywróciła dawną formułę spotkań
i takie imprezy z zaproszeniami, choć
w mniejszym rozmiarze, odbywają się co roku w lipcu, w miejscowym zajeździe GIBSON. Spotkaniom tym towarzyszy nowe motto, a jest to fragment piosenki z Kabaretu Starszych Panów „Już szron na głowie już nie to zdrowie lecz w sercu ciągle maj”.
Mimo że termin zjazdu wyznaczony był na 22 lipca, to praktycznie rozpoczął się już od 18 lipca. Większość przyjezdnych w swoich „letnich” posiadłościach organizowała wstępne wieczorne spotkania w grupach 6 – 10 osobowych. Tak zrobili Joasia i Szymon Głąbowie z Warszawy, Lucyna i Janusz Trojanowie z Lubina, oraz miejscowi Basia i Adam Walczukowie a także Jadzia Grzeluk. Na imprezę na Wolę zjechali ponadto dawni tutejsi mieszkańcy z: Chełma, Świdnika, Ustronia Śląskiego, Wrocławia i Świnoujścia. Przylecieli też goście zagraniczni. To Aleksander Kotowski z Australii i Janusz Dobrowolski z Lahti w Finlandii. Janusz to znany w Chełmie absolwent Szkoły Muzycznej i Liceum Czarnieckiego. Chełmianie znają Go jako inicjatora przywożenia na występy do naszego miasta chórów męskich z Finlandii, a jeszcze bardziej jest znany ze swoich akordeonowych występów, gdy przyjeżdżał do Polski, organizowanych ad hoc pod kinem Zorza, przed I Liceum czy na ul. Lwowskiej – a na głównym spotkaniu w piątek, przy suto zastawionych stołach, 24 uczestników z rozrzewnieniem wspominało beztroskie dawne dziecięce czasy. Wszyscy opowiadali zabawne zdarzenia z przeszłości oraz relacjonowali jak potoczyły się losy życiowe uczestników i ich rodzin. Nie obyło się oczywiście bez chóralnych śpiewów biesiadnych piosenek przy akompaniamencie akordeonisty t.j. wspomnianego Janusza Dobrowolskiego. Były też szalone tańce prawie do białego rana. Pamiątkowe, zbiorowe zdjęcie zrobiono na tle nieczynnego, niestety, już dworca kolejowego, gdzie w młodości „odprawiano” pociągi przejeżdżające przez stację, bo na tamte czasy była to ulubiona rozrywka i miejsce spotkań młodzieży. Na zakończenie imprezy z łezką w oku odśpiewano „Tak niedawno żeśmy się spotkali…” i wzniesiono chóralny okrzyk: „Do zobaczenia za rok !”
Tegoroczna impreza odbyła się 22 lipca, a było na niej łącznie z miejscowymi i przyjezdnymi 24 osoby. Zjazd praktycznie trwał 4 dni, bo już od 18 lipca.