Spotkanie po latach

ZKS Cukrownik Lublin 2002. Stoją od lewej: Jerzy Stępkowski (prezes klubu), Artur Janczarek, Tomasz Krzyszczak, Tomasz Kamiński, Marcin Żychoń, Artur Zawadzki, Piotr Kaliński, Paweł Girgiel, Artur Wieczerniak i Krzysztof Kołosiński; klęczą od lewej: Zbigniew Bartkiewicz (grający trener), Artur Kałdonek, Łukasz Chęć, Marcin Kałdonek i Adrian Muszyński

Wiosną 2002 roku, zaledwie po kilku miesiącach od powstania drużyny, siatkarze lubelskiego Cukrownika awansowali do drugiej ligi. W piętnastą rocznicę historycznego wydarzenia dla nieistniejącego już klubu z ulicy Krochmalnej byli zawodnicy i działacze spotkali się, by powspominać stare, dobre czasy.
Spotkanie po latach odbyło się w piątkowy wieczór w Lawendowym Dworku. Nieprzypadkowo wybór padł na to miejsce. Dzieli je bowiem zaledwie kilkadziesiąt metrów od hali, w której przed 15. laty sukces świętowali zawodnicy, działacze i kibice.

Kino, magazyn, sala sportowa

– Kiedyś w cukrowni w tym miejscu było kino Kryształ, a także przez chwilę magazyn cukru. Potem sala została zaadaptowana na potrzeby sportu. Przez wiele lat grali w niej tylko amatorzy spod znaku TKKF, aż do 11 października 2001 roku, gdy powołaliśmy do życia Zakładowy Klub Sportowy Cukrownik. Dwa dni później nasz zespół rozegrał pierwszy mecz w III lidze, wygrywając z Perłą Telatyn 3:0. Tak przy ulicy Krochmalnej rozpoczęła się trwająca 12 lat nasza przygoda z ligową siatkówką – opowiada Jerzy Stępkowski, inicjator powstania Cukrownika i jego prezes, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Cukrowni Lublin, były zawodnik Lublinianki.

Z Fryderyka na Krochmalną

Jerzego Stępkowskiego do założenia klubu i zgłoszenia zespołu do siatkarskich rozgrywek namówili Tomasz Kamiński, Paweł Girgiel i Artur Janczarek, młodzi zawodnicy Fryderyka Lublin, klubu, który w 2001 roku chylił się ku upadkowi.
Z nimi do drużyny ZKS trafili z Czechowa także Tomasz Krzyszczak, Marcin Kałdonek (później również jego brat Artur), Łukasz Chęć i Artur Wieczerniak, a także mający za sobą grę w świdnickiej Avii doświadczeni siatkarze: Zbigniew Bartkiewicz (został grającym trenerem), Andrzej Bagniuk i Artur Zawadzki.
– Tylko trzech spośród czternastu zawodników w naszej drużynie było spoza Lublina. Piotr Kaliński grał wcześniej w Wysoczance Wysokie, Wojciech Drążyk – w Kozienicach, a Marcin Żychoń – w Zrywie Bielsk Podlaski. Kadrę uzupełniał Adrian Muszyński – wspomina prezes Stępkowski.

Długa droga do drugiej ligi

W pierwszym sezonie siatkarze Cukrownika w cuglach wygrali lubelską ligę, tracąc we wszystkich spotkaniach zaledwie trzy sety.
Lublinianie zapewnili sobie grę w półfinałowym turnieju o awans do II ligi. Zawody w Warszawie, po wygranej w ostatnim meczu 3:2 z gospodarzami, MDK, nasza drużyna zakończyła na drugim miejscu, co zagwarantowało jej udział w turnieju finałowym.
W finałach, rozgrywanych w Olkuszu, po zwycięstwach 3:0 z Budowlanką Poznań i 3:1 z Bielawianką Bielawa Cukrownik był już o krok od upragnionej II ligi. Gdy lublinianie w tie-breaku ostatniego meczu prowadzili 7:3 z Kłosem, gospodarzami turnieju, wydawało się, że nic nie odbierze im już awansu. A jednak! Przegrali mecz z ekipą z Olkusza 2:3 i to rywale mogli cieszyć się, że zagrają na zapleczu pierwszej ligi.
Szans na II ligę Cukrownik jednak nie stracił, bo z rozgrywek wycofała się Wifama Łódź. Polski Związek Piłki Siatkowej zarządził baraż o wolne miejsce, w którym oprócz zespołu z Lublina uczestniczyć miały także AZS AGH Kraków i AZS AWF Biała Podlaska.
– Rywale nie zgłosili się do barażu i PZPS postanowił przyznać nam miejsce w II lidze już bez dodatkowych gier – mówi Jerzy Stępkowski.

Druga liga przy Krochmalnej

Pierwsze, historyczne spotkanie w II lidze Cukrownik rozegrał 5 października 2002 roku.Lublinianie przegrali w Spale z SMS PZPS 0:3.
Później było już lepiej, a zespół z Lublina pierwszy drugoligowy sezon zakończył na siódmym miejscu. Co ważne, po dwóch latach w klubie z ul. Krochmalnej, oprócz drugoligowej drużyny seniorów, były także dwie grupy juniorów i kadetów. Warto wspomnieć, że Cukrownik z miasta na szkolenie młodzieży dostawał wówczas na cały rok kwotę… 1000 złotych!
W sezonie 2003/04 zespół zajął piąte miejsce. W kolejnym walczył nawet o awans do I ligi, ostatecznie kończąc rozgrywki na trzeciej pozycji.
W II lidze Cukrownik spędził z krótką przerwą w sumie osiem sezonów.
Zespół istniał nawet gdy w 2008 roku zlikwidowana została lubelska cukrownia.
Od początku drużyna rozgrywała mecze w niewielkiej sali przy ul. Krochmalnej. O miejskiej hali przy Al. Zygmuntowskich cukrownicy mogli jedynie pomarzyć. – Stawki zaproponowane przez MOSiR za wynajem hali były dla nas zdecydowanie za wysokie. Do tego nie mielibyśmy tam kiedy trenować, bo obłożenie hali było ogromne. Proponowano nam jeszcze grę na Globusie, ale na treningi i mecze na „betonie” zgodzić się nie mogłem – przyznaje prezes Stępkowski.

Koniec klubu

W 2013 roku, po 12 latach działalności, Cukrownik został rozwiązany.
– Istnienie Zakładowego Klubu Sportowego przy Krochmalnej nie miało już swojego uzasadnienia. Do tego zawodnicy rozjechali się po Polsce i świecie. Na szczęście w porównaniu z większością likwidowanych klubów my z czystym sumieniem mogliśmy „schować sztandar do szafy”. Nie było długów, niedomówień, jakiś dziwnych sytuacji. Dziś pozostaje mi satysfakcja, że kilku naszych zawodników dalej z powodzeniem gra w siatkówkę. Możemy ich oglądać między innymi w LKPS Politechnika Pszczółka, zespole walczącym o awans do I ligi – kończy Jerzy Stępkowski.

Co dzisiaj robią autorzy historycznego awansu?

Z zawodników, którzy przed piętnastu laty wywalczyli awans do drugiej ligi, z siatkówką związani są jedynie Artur Janczarek (sędzia piłki siatkowej), Tomasz Krzyszczak, który prowadzi zajęcia z dziećmi w Szkole Podstawowej w podwarszawskich Ząbkach oraz Zbigniew Bartkiewicz, który już od ponad 25 lat pracuje jako nauczyciel wychowania fizycznego w Zespole Szkół Samochodowych im. Stanisława Syroczyńskiego przy ul. Długosza.
Prezes Jerzy Stępkowski od kilku lat przebywa na zasłużonej emeryturze. Zagląda zawsze do hali przy ul. Nadbystrzyckiej na mecze LKPS Politechnika Pszczółka, ale najwięcej czasu poświęca wnukom i prawnukom. Szczególnie kibicuje 14-letniemu, mierzącemu aż 195 cm Jakubowi, który trenuje siatkówkę w TPS Lublin, u trenera Macieja Kołodziejczyka.
Część z byłych zawodników Cukrownika opuściła Lublin, chociażby Paweł Giergiel, który od 13 lat mieszka na Wyspach Brytyjskich.
Inni zajęli się biznesem, między innymi Adrian Muszyński. Jest właścicielem firmy ADM, powstałej w Bystrzejowicach koło Piask w 2012 roku, kontynuującej pokoleniową tradycję projektowania mebli i ich produkcji. Krzysztof Basiński