Sprawca ukrywa się

Samochód na dachu i dwie osoby w szpitalu – to efekt wtorkowej kraksy przy ul. Wojsławickiej. Sprawca nawet się nie zatrzymał i nie pomógł wydostać się poszkodowanej z przewróconego auta. Uciekł, a teraz ukrywa się przed policją.

Do incydentu, który mógł okazać się tragiczny w skutkach, doszło chwilę po godz. 14:30, we wtorek (12 marca). Ze wstępnych ustaleń obecnych na miejscu służb ratunkowych wiadomo, że sprawca (kierowca audi) wyjeżdżał z ul. Reytana w Wojsławicką. Będąc na drodze podporządkowanej, wymusił pierwszeństwo na jadącej „z góry” ul. Wojsławicką skodzie, którą kierowała 33-letnia mieszkanka gminy Chełm. Audi uderzyło w skodę z taką siłą, że odrzuciło ją w bok. 33-latka nie była w stanie zapanować nad kierownicą, jej auto uderzyło w peugeot i dachowało.

– Kierowca audi nie zatrzymał się i odjechał z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy. Na szczęście kobieta ani też kierujący peugeotem, 52-letni chełmianin, nie odnieśli poważniejszych obrażeń – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Audi pognało w stronę ronda turbinowego, gubiąc po drodze tablicę rejestracyjną. Zbieg musiał zdać sobie w końcu sprawę z tego, co zrobił, i że niebawem policja zapuka do jego drzwi, bo nie wrócił do domu. Zostawił auto i zaszył się gdzieś.

Szczęśliwie po badaniach w szpitalu kobieta mogła opuścić SOR i wrócić do domu. Kierowca peugeota również, dlatego ostatecznie policja zakwalifikowała incydent jako kolizję.

Policjanci poszukują kierowcy audi, a swoją drogą przeprowadzą czynności w sprawie o wykroczenie. Zbieg konsekwencje poniesie, ale nie tak dotkliwe, jakby się to mogło wydawać. Bo choć można podejrzewać, że sprawca był pod wpływem alkoholu, nie ma na to żadnego dowodu.

Potrzebne byłoby jego badanie tuż po kolizji, a w związku z ucieczką i ukrywaniem tego nie zrobiono. W świetle prawa nie można też karać go za nieudzielenie pomocy, bo żadna z osób nie odniosła poważnych obrażeń. (pc)