Sprawiedliwi w cieniu pandemii

Tegoroczne obchody były jednak zupełnie inne – bez wydarzeń edukacyjnych, bez spotkań ze świadkami historii.


To względnie „młode” święto zostało uchwalone na przełomie 2017 i 2018 r. z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy. Jego data – 24 marca – nawiązuje do wydarzeń tego dnia w 1944 r., kiedy to niemieccy żandarmi zamordowali polską rodzinę Ulmów i ukrywanych przez nią sąsiadów – ośmioro Żydów z rodzin Szallów i Goldmanów. W masakrze zginęło sześcioro dzieci Ulmów, liczących od półtora roku do ośmiu lat, a Wiktoria Ulma w momencie śmierci oczekiwała kolejnego potomka.

Ulmowie odważyli się pomóc, mimo że ukrywanie, a nawet pomaganie Żydom na terenie Generalnej Guberni, zgodnie z rozporządzeniem gubernatora Hansa Franka z 15 października 1941 r., karane było śmiercią. Wyroki wydawały tzw. Sądy Specjalne, ale w praktyce egzekucji dokonywano często bez procesu, często przed domami osób ukrywających Żydów.

Ginęli także członkowie ich rodzin. Karano również tych, którzy wiedzieli o pomaganiu Żydom, ale nie donieśli o tym Niemcom. W obliczu prowadzonej eksterminacji narodu żydowskiego niektórzy jego przedstawiciele uciekali przed śmiercią z gett i próbowali przeżyć po „aryjskiej’ stronie. Różnie układały się ich dzieje – wszystko zależało od wartości, którymi kierowali się pomagający im. Niektórzy i ich opiekunowie przeżyli, niekiedy ginęli i jedni, i drudzy. Czasem, gdy w grę wchodziła chciwość i chęć wzbogacenia się, trafiały się donosy na ukrywających Żydów, tak jak to miało miejsce w przypadku Ulmów.

Największe szanse mieli ci, którzy szukali schronienia u osób, które ich znały sprzed wojny, ale bywało i tak, że los stykał ze sobą zupełnie przypadkowe osoby, jak Saturninę Malmową, dzielną lubliniankę wspomagającą więźniów Majdanka i 14-letnią Sarę Roth z Kocka. Spotkały się w drugiej połowie 1943 r. na ul. Pawiej – Malmowa szła z grypsami (tajne listy przesyłane przez więźniów i dla więźniów – JD), Sarę prowadzono na Majdanek. Odłączyła się chyłkiem od grupy i błagała o pomoc.

Kierowana impulsem, Malmowa zabrała ją do domu i razem z mężem podjęła decyzję, że zostanie w ich domu. Dziewczynka ukrywała się na stryszku nad mieszkaniem, a spała w wannie. Na spacery wychodziła z opiekunką nocami. Kiedy nauczyła się dobrze mówić i pisać po polsku, Malmowa, dzięki pomocy przełożonej Zakładu dla Sierot przy ul. Sierocej 11 w Lublinie, otrzymała dla niej metrykę zmarłej tam dziewczynki Jadwigi Naremskiej – teraz Sara-Jadwiga mogła zacząć wychodzić z Saturniną z domu. Bezpiecznie doczekała wyzwolenia. Po wojnie wyjechała do Argentyny, ale w listach nadal nazywała Saturninę „Kochaną Mamusią”, jej synów – swoimi braciszkami, a podpisywała je „kochająca córka Jadwiga”.

Od 1963 roku Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem w Jerozolimie osoby, które ratowały Żydów w czasie II wojny, wyróżnia medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata – najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym nadawanym nie-Żydom. Wśród ponad 27 tysięcy osób uhonorowanych tym tytułem najwięcej, prawie 7 tys., jest Polaków. JD